Dziennik.plKultura

Środa, 16 maja 2012

Imieniny: Andrzeja, Jędrzeja, Adama

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 12°C

Awangarda, która zelektryzuje opornych

2009-11-27 | Ostatnia aktualizacja: 20:51 | Komentarze: 0 | skomentuj
Awangarda, która zelektryzuje opornych

Awangarda, która zelektryzuje opornych / Inne

Bohaterami albumu duetu Ronduda & Uklański są temperamentni neoawangardziści lat 70. Ich publikacja zelektryzuje nawet bardzo opornych na sztukę. Erotyka, oldskulowy glamour i kompletnie niekanoniczne podejście do sztuki sprzed czterech dekad. Uprzedzamy! W miarę przewracania kart albumu, napięcie tylko rośnie.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Sztuka Polska lat 70. Awangarda"
Łukasz Ronduda, Piotr Uklański
Wyd. CSW Warszawa 2009
Ocena 6/6



Tył ludzkiej głowy szczelnie owiniętej złotą folią na tle nagich piersi – to kadr z dwuminutowego, niemego filmu Marka Koniecznego z 1975 roku. I główny motyw okładki „Sztuki Polskiej Lat 70. Awangardy”, obiecujący to wszystko, co znalazło się w środku opracowania: erotykę, trochę oldskulowy glamour i kompletnie niekanoniczne podejście do sztuki sprzed czterech dekad. Po mocnym uderzeniu napięcie tylko rośnie: w kilkusetstronicowym opracowaniu zamknięto eseje o twórczości m.in. Zbigniewa Warpechowskiego, Ewy Partum, Natalii LL oraz wielkie, nierzadko dwustronicowe reprodukcje ich prac. I znów oglądamy wyestetyzowane, trochę fetyszystyczne kadry, nijak nie przystające do tego, jak do tej pory pokazywało się polską sztukę lat 70. – jako czas wykalkulowanych intelektualnych eksperymentów powstających w warunkach uciśnienia, w szarej reżimowej rzeczywistości.

Ten wydawniczy cymes ma dwóch ojców. Pierwszym jest Łukasz Ronduda, kurator z CSW Zamek Ujazdowski, który przez osiem lat prowadził badania nad polską sztuką lat 70; prowadził rozmowy i wgryzał się w dokumentację. W tekstach Rondudy nie znalazło się nic, co mogłoby wskazywać żmudność badawczego procesu – dostajemy materiał konsekwentnie przycięty do doskonałych, anegdotycznych historii i krótkich opisów prac, bez teoretyzowania i potoczystej krytycznej nowomowy. Gdyby w Polsce w latach 70. jakimś zrządzeniem losu ukazywał brytyjski magazyn „Hello!”, piszący wyłącznie o artystach, mógłby przypominać to, co opracował Ronduda. W centrum zainteresowania znalazły się osoby, później ich strategie, na samym końcu kategorie sztuki. Ta struktura zainteresowań odtwarza zresztą główną tezę książki – polska produkcja artystyczna lat 70. konsekwentnie otwierała się na rzeczywistość, była bliska życiu, a nie tylko opierała się na konceptualnych wygibasach.

Anna Theiss
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zaufaj ekspertom i
schudnij skutecznie.

Najczęściej komentowane

«