"Ukryta dekada" na czterech płytach DVD
Pełne trzasków, dziwnych plam, zaangażowane, społeczne i rozkosznie siermiężne - takie są wideo zebrane w świetnym wydawnictwie "Ukryta dekada". Te cztery płyty DVD dają nowe wyobrażenie o polskiej rzeczywistości artystycznej lat 80. i 90.
- Preisner: Nowej epoki już nie zrozumiem
- Antyhollywoodzkie antykino z antyakcją
- "Dziewięć" - dużo mniej niż "Osiem i pół"
- Najciekawsze artystyczne propozycje stolicy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ukryta dekada"
4 x DVD
Centrum Sztuki WRO 2009
Ocena 5/6
W krakowskim Bunkrze Sztuki do połowy lutego trwa pokaz "Ukrytej dekady" w trójwymiarowej przestrzeni. Wcześniej ta sama wystawa prezentowana była we wrocławskim Muzeum
Narodowym. Ale to nie o galeryjne ekrany i migające obrazy chodzi w tym misternie skonstruowanym projekcie wystawienniczym firmowanym przez Centrum Sztuki WRO, tylko o proces badania, edytowania,
analizy i wyboru tego, co polscy artyści działający przed trzema dekadami nagrali na kasety wideo. Kuratorzy z WRO wykonali niezwykle czujną pracę - spośród 400 materiałów, filmów,
spontanicznych zapisów, często jedynie fragmentów wideo, które zgromadzili, wybrali blisko 70 filmów i złożyli z nich pełnokrwisty, artystyczny i insajderski obraz epoki, w której kamerę
można było albo kupić w Peweksie, albo ściągnąć z zagranicy, a pirackie kasety wideo z "Top Gun" wypożyczano tak długo, aż z taśmy niemal zniknął zapis. Teraz efekty
tego badawczego procesu można oglądać poza galerią, na wydanych przez WRO płytach DVD zatytułowanych po prostu "Ukryta dekada. Polska sztuka wideo 1985-1995".
Zgromadzony materiał podzielono na sekcje tematyczne. W poszczególnych rodziałach antologii oglądamy filmy dokumentujące przestrzeń miejską albo formalne, abstrakcyjne eksperymenty z plamami w ruchu. Najobszerniejszym kluczem, którego podczas strukturyzowania materiału użyli kuratorzy, było krótkie hasło "Do kamery". W tak nazwanej części "Ukrytej dekady" znalazły się zapisy artystycznych akcji wykonanych specjalnie na potrzeby sytuacji znalezienia się przed obiektywem. I tak w "Ćwiczeniach wyzwalających" (1987) oglądamy jak Marek Janiak manipuluje najpierw przedmiotami, a później własnym ciałem. W kolejnych podejściach próbuje ustawić dwie ciężkie kule w bezruchu – kładzie je, jedną na drugiej, na szklanej tafli. Z początku wideo do złudzenia przypomina kultowy program telewizyjny "Sonda". Tak samo jak w popularnonaukowej audycji obserwujemy proste eksperymenty wykonane przy użyciu trochę siermiężnych przedmiotów - krzesła z pracowni, drabiny, sztalugi. Później zaczyna się już bardziej emocjonalna i osobista wypowiedź. Główną rolę zaczyna grać sam Janiak - staje na drabinie, pręży się przed obiektywem, a na końcu siłuje się z młodym Zbigniewem Liberą, który z lekkim rozbawieniem próbuje wypchnąć Janiaka z kadru. Ten niespełna 12-minutowy film opowiada o głównej zmianie, która dokonała się w sztuce filmowej w latach 80. – format VHS sprawił, że filmowe nagrywanie zdemokratyzowało się i spowszedniało. Na – owszem, być może z trudem zdobytej kasecie – można było bez szczególnych umiejętności nagrać jedną akcję, po czym zastąpić ją zapisem kolejnej i jeszcze jednej. Bez oszczędności, bez prób. Nagrywanie przestało być domeną filmowców i profesjonalistów, takich jak artyści z łódzkiego Warsztatu Formy Filmowej; zaczęło być prywatne, stało się przestrzenią do osobistych działań. W "Ukrytej dekadzie" podobnych wideo-głosów znajdziemy więcej: na płytach zawarto i doskonały film Adama Rzepeckiego "Cóż arystokracie po małym fiacie" i "Kopiując siebie" Pawła Kwaśniewskiego, a także kilkanaście innych filmów nakręconych według schematu: włączam przycisk "rec" i działam.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!