Szlaga: Obrazy przestały być przezroczyste
Od natrętnej publicystyki ciekawsze są płótna jak łamigłówki, bez przesłania i celu. O radykalnej zmianie kursu nowej sztuki opowiedział "Kulturze" DGP Radek Szlaga - młody, zdolny artysta, związany z poznańskim kolektywem Penerstwo.
- Londyn odsłania malarskie oblicze Dylana
- Podsumowanie roku 2009: galeria
- Polska sztuka ma międzynarodową markę
- Sztuka na nowy rok
- Sztuka według rastroboyów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spędziłeś ostatnio sporo czasu w Chinach, malowałeś tam i wystawiałeś. Gdzie lepiej jest być malarzem? W Chinach czy w Poznaniu?
Radek Szlaga: W zeszłym roku byłem praktycznie nieobecny. Podziwiałem uroki Bliskiego Wschodu, przejechałem całe Stany, ciężko pracowałem w Chinach, poznawałem ludzi i miejsca bez pośrednictwa agencji Reuters – ten rodzaj doświadczenia trudno jest przecenić. Jednak w Poznaniu żyją ludzie, których bardzo dobrze znam, część z nich darzę sporą dozą sympatii, mam tu pracownię, w której powstaje większość moich prac i, choć obiektywnie rzecz biorąc, jest nieco zagracona, świetnie się w niej czuję. W Pekinie miałem do dyspozycji przestronne, wygodne i świetnie oświetlone studio zaprojektowane przez światowego formatu architekta, warunki do pracy były cieplarniane. Ze względu na dystans i różnicę czasu koledzy nie odwiedzali mnie, nie dzwonili, żebym gdzieś z nimi poszedł. Nic mnie nie rozpraszało, ale też czułem się wyalienowany – to wpłynęło na sposób, ale też efekt mojej pracy. Oba miejsca mają swoje mankamenty i niedogodności, ale też dostarczają całej gamy doznań, którymi żywi się moja sztuka.
Te wszystkie krowy, kozy, owce, drób i nade wszystko świnie, twój trade mark... Skąd tyle trzody w twoich obrazach? Co cię interesuje w malowaniu zwierząt? A może to nie zwierzęta są
namalowane, tylko twoje malarstwo jest zezwierzęcone?
Nie jestem zatwardziałym humanistą, ale zezwierzęcenie to drobna przesada. Wystawa zbierająca "motywy zoomorficzne w twórczości Radka Szlagi" powstała w równym stopniu dla żartu, co z autentycznej potrzeby, ale też z chęci odejścia od pokracznej publicystyki, która dominowała w moich starszych obrazach. Nie ma jednego powodu, dla którego przyklejam sobie metkę animalisty. Są to prace bardzo różne, każda z nich to nieco inna historia. Czasem impulsem jest czysto estetyczne zauroczenie maślanym spojrzeniem bydlaczka łypiącego ze znalezionej fotografii; rozbieram taki wizerunek na atomy i go redefiniuję. Innym razem powodem jest nagły przypływ nostalgii za miejscami, które odwiedzałem w dzieciństwie. Jeszcze kiedy indziej mozolnie szukam i buduję obraz pełen znaczeń, a motywy zwierzęce dodają mu symbolicznej głębi. Są też prace powstałe z przeświadczenia o głęboko zakorzenionym we mnie prowincjonalizmie, który postanowiłem pielęgnować, będąc gdzieś tam w świecie.
Zbudowałeś na wystawie szopę krytą eternitem. Co ta abnegacka budowla, ze swoją samorodną, ludowo-śmieciarską estetyką robi na wystawie malarstwa?
Izoluje widza od wystawy. Jest jej częścią, ale jednocześnie enklawą, łatą z łat, zacerowaną skarpetą, której ciepło lubimy, lecz której nie należy wkładać, wybierając się na wernisaż.
W szopie umieściłeś mały gabinet osobliwości: aniołki o paskudnych gębach, kiczowate lampki, wycinki prasowe, mapę PRL (z 1977 roku!) i masę innych rzeczy. Materia tego zbioru jest
generalnie poślednia: nieaktualne mapy, odpady kultury popularnej, kicze, niepotrzebne i kuriozalne przedmioty, szpargały (między nimi twoje studenckie portfolio!), a pomiędzy tym wszystkim
projektor wyświetlający slideshow z twoimi pracami. Co to wszystko znaczy? Czy ta graciarnia jest glebą, na której rośnie twoje malarstwo?
"Dom myśli", szopa, altanka, nie posiada jednoznacznej definicji. Jako osoba niemająca czasu na nic, postanowiłem upiec dwie pieczenie za jednym zamachem i zdecydowałem się na logistyczny majstersztyk: uprzątnąłem swoją pracownię, przeniosłem ją na wystawę, jednocześnie nadając wnętrzu tej galeryjnej konstrukcji bardziej kameralny, przytulny, mniej artystyczny charakter. Istnieje takie detektywistyczne powiedzenie: "Pokaż mi swoje śmieci, a powiem ci, kim jesteś". To najjaśniejsza iluminacja ego artysty – pozostałe prace są bardziej uniwersalne.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!