Film Tima Burtona, produkcję amerykańską, zrealizowano w technologii 3D. Rolę Alicji gra australijska aktorka polskiego pochodzenia, 20-letnia Mia Wasikowska. Film ma też inny "polski akcent" - autorem zdjęć jest urodzony w Warszawie Dariusz Wolski.

W obsadzie "Alicji..." - oprócz Wasikowskiej - są m.in.: Johnny Depp, Helena Bonham Carter, Anne Hathaway, Alan Rickman i Stephen Fry. Depp wciela się w Szalonego Kapelusznika, Bonham Carter - w Królową Kier, Hathaway - w Białą Królową, Rickman - w Gąsienicę, a Fry - w Kota z Cheshire.

Gdy tytułowa Alicja była małą dziewczynką, pobiegła za Białym Królikiem, wpadła do jego nory i niespodziewanie znalazła się fantastycznym, nieco dziwacznym świecie. Zobaczyła tam bajkowe stwory, mówiące zwierzęta i śpiewające kwiaty. W filmie Burtona zobaczymy, jak Alicja - już 19-letnia - wraca po latach do niezwykłej krainy, by ponownie spotkać dawnych znajomych.

W polskiej wersji językowej filmu głosów postaciom użyczają m.in.: Małgorzata Kożuchowska, Katarzyna Figura, Marta Wierzbicka, Cezary Pazura i Jan Peszek.

Dramat "Liban" to produkcja Izraela, zrealizowana we współpracy z Niemcami, Francją i Libanem. Oprócz Złotego Lwa w Wenecji i Złotej Żaby na Plus Camerimage (2009) dla operatora Giory Bejacha, obraz zdobył m.in. cztery Nagrody Izraelskiej Akademii Filmowej. Reżyser Samuel Maoz (ur. 1962 w Tel Awiwie) zrealizował ten film na podstawie własnego scenariusza, który napisał korzystając z osobistych żołnierskich doświadczeń.

Akcja rozgrywa się latem 1982 r. w czasie pierwszej wojny libańskiej. Czterech młodych czołgistów zostaje wysłanych do swojej pierwszej walki. Łatwa na pozór misja sprawdzenia obcego terenu przeradza się w horror i okazuje śmiertelną pułapką. Świat zewnętrzny w filmie Maoza można oglądać tylko z perspektywy uwięzionych w czołgu żołnierzy, obserwując go przez wizjer lufy - co wywołuje wrażenie klaustrofobii.

Większość zdjęć do "Libanu" kręcono we wnętrzu czołgu. Reżyser opowiadał później w jednym z wywiadów, jak wyglądały przygotowania aktorów do pracy w takich warunkach: "Na początku każdy z aktorów został zostawiony sam na kilka godzin w małym, ciemnym, gorącym kontenerze. Zamiast wyjaśniać, na czym polegają klaustrofobiczne doświadczenia, pozwoliłem aktorom, by sami ich doznali". "Później metalowymi rurkami uderzaliśmy w ściany kontenera" - dodał Maoz. Tłumaczył, że chodziło o to, by wytworzyć w aktorach wrażenie, że "ktoś nagle strzela do czołgu".

Jak oceniono na łamach znanego amerykańskiego magazynu "Hollywood Reporter", w filmie "Liban" ukazano "potworności działań wojennych, bez uciekania się do wyjaśnień politycznych". Sam Maoz przyznał: "Nie sądzę, by mój film pokazywał coś, czego mieszkańcy Izraela wcześniej nie wiedzieli. Dotykam w nim jednak między innymi takich kwestii, o których ludzie nie chcą rozmawiać".

Od piątku w polskich kinach będzie można oglądać również amerykańską komedię romantyczną "Słyszeliście o Morganach?" (reż. Marc Lawrence) z Hugh Grantem i Sarą Jessicą Parker w rolach głównych.