"Kapuściński jako pisarz wciąż się broni"

2010-03-06 16:39 | Aktualizacja: 21:49

Biografia Kapuścińskiego odbiła się dużym echem na Zachodzie. Wstęp do jej tłumaczenia chce napisać największy biograf Francji Jean Lacouture. "Owszem, jako reporter stracił na wiarygodności, ale jako pisarz wciąż się broni" - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Lacouture.




JĘDRZEJ BIELECKI: Kim jest dla pana Ryszard Kapuściński?

JEAN LACOUTURE*: To jeden z czterech, pięciu największych reporterów naszej epoki, mistrz w tej profesji. Niestety, nigdy go nie spotkałem, ale robiłem wiele reportaży w Afryce, jeździłem tam, skąd on sam napisał swoje najpiękniejsze teksty. Bardzo go podziwiałem.

Jego biograf wykazał, że niektóre z opisanych epizodów Kapuściński po prostu wymyślił. To zmienia pana ocenę?

Dziennikarz ma prawo do swojej interpretacji faktów, ale nie do ich wymyślania. Wielokrotnie mi rzucano, że czegoś nie zrozumiałem, źle odczytałem jakąś sytuację, ale nigdy nie pisałem nieprawdy. No cóż, będę musiał nieco ograniczyć swój podziw dla autora "Cesarza". Ale kłamstwo może być literackim arcydziełem, Francois Rene Chateaubriand w książce "Podróż do Ameryki" opisał Waszyngton, choć nigdy w nim nie był. Ale za to jak wspaniale.

Czyli "Wojnę futbolową" czy "Cesarza" trzeba zdjąć z półki z napisem "reportaż" i umieścić wśród książek z działu literatura piękna? Jak zmieni się odbiór Kapuścińskiego przez zachodnich czytelników?

Owszem, jako reporter stracił na wiarygodności, ale jako pisarz wciąż się broni. To mistrz słowa, anegdoty, obrazu. Proszę mi pokazać, kto tak fascynująco jak on pisał o Afryce. Ale nie wiem, czy jeszcze poważniejszym zarzutem nie jest złapanie Kapuścińskiego na konfabulacji na swój własny temat. Słyszałem, że powoływał się na znajomość z Che Guevarą, choć przyjechał do Boliwii pół roku po jego śmierci. Zbudował też legendę swego ojca, który uciekł z transportu do Katynia, choć nigdy nie był w sowieckiej niewoli. Zarzut kłamstwa wobec człowieka, którego zawodem jest mówienie prawdy, jest bardzo poważny. Sądzę, że to bardzo osłabi jego pozycję w oczach zachodniej opinii publicznej.

Domosławski z jednej strony wykazuje merytoryczne wpadki Kapuścińskiego, z drugiej sam używa niedopowiedzenia, pisząc o pozamałżeńskich związkach swego bohatera. Czy autor "Kapuściński non-fiction" sam nie stracił w ten sposób wiarygodności?

Są granice, których nie powinno się przekraczać przy pisaniu biografii, ale one stale się zmieniają. Za każdym razem trzeba znaleźć równowagę między szacunkiem dla opisywanej osoby a chęcią powiedzenia o niej prawdy. Napisałem 17 biografii, ale nie chcę nikogo pouczać. Po prostu zawsze powstrzymywałem się od podawania imion osób, które miały jakieś kontakty seksualne z moimi bohaterami. W większości przypadków historie obyczajowe nie odgrywają tak dużej roli w życiu osób publicznych. To, czy Mitterrand sypiał z panią X czy Y, nie wydaje mi się kluczowe. Oczywiście w niektórych przypadkach jest inaczej. Kiedy opisuje się Chopina, nie można zapominać, że George Sand była jego kochanką.

Czytaj dalej >>>






Źródło: dziennik.pl
1234następna »
Podziel się:
Znajdź Dziennik.pl na:FBgoogle plusetwitter

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV