Ich twórczość to synonim artystycznego blichtru. A jednak oni pierwsi spośród naszych artystów zabrali głos w sprawie katastrofy Tu-154M. Michał Wiśniewski, Sara May, Doniu, Justyna Steczkowska na swojej stronie, a nawet Kasia Cichopek, Iza Miko czy Isabel Marcinkiewicz (żona Kazimierza Marcinkiewicza) postanowili publicznie zademonstrować swój żal.

Na ich stronach internetowych, blogach, Youtube.pl, Kozaczku, Pudelku czy Plotku można wysłuchać piosenek, przeczytać wiersze i obejrzeć teledyski, które powstały w hołdzie ofiarom tragedii. Tytuły mówią same za siebie - "Requiem" Ich Troje, "Smoleńsk 10.04.2010" Sary May czy "Czarna sobota" rapera Donia. Rzecz nie tylko w tym, że muzyka nie broni się artystycznie ani że jest odcinaniem kuponów od poprzednich, podobnych do siebie nagrań. To zwykła próba zbicia własnego kapitału na tragedii narodowej.

Do niedawna Sara May (Katarzyna Szczołek) skupiała się raczej na obrażaniu sporej części polskiej sceny, a głównie konkurentek - Dody czy Edyty Górniak. Szokuje strojem, dwukolorowymi włosami. Teraz nagrała utwór bez słów "Smoleńsk 10.04.2010". Piosenka powstała do podkładu smyczkowego, partie skrzypiec i wiolonczel mają dodatkowo rytmizować całość. Na tle jednostajnego, powolnego bitu rozwija się wokaliza Sary May, a całość robi wrażenie zatrzymanej w zeszłej dekadzie. W 1997 roku podobnie - choć w bardziej skomplikowany sposób - rozpoczynała się i kończyła płyta Apollo 440 "Electro Glide in Blue".

>>>Oto utwór Ich Troje o katastrofie pod Smoleńskiem



Sara May ma nadzieję chyba, że jej piosenkę spotka ten sam zaszczyt co "Stealth Mass in F#m" Apollo 440. W dniu śmierci księżnej Diany emitowało ten utwór wielokrotnie BBC Radio One. Jednak patos tej "pieśni bez słów" jest tak udawany, że uszy bolą. "Smoleńsk 10.04.2010" nie powinien pojawić się w playliście żadnej szanującej się radiostacji. To samo dotyczy "Czarnej soboty" rapera Donia, który od teraz stał się naczelną hieną rodzimego hip-hopu. Nagrywając fatalną "Czarną sobotę", polski raper, podobnie jak Sara May, spóźnił się więc o kilkanaście lat. Również tekst utworu jest prostacki: "Mogłeś nie lubić ich, dziura w sercu pozostanie, musimy dalej iść". Doniu próbuje brnąć w polityczne rozważania ("Wałęsa miał rację") i patriotyczne odezwy, ale tekst tego utworu to bełkot z kiczowatymi rymowankami, typowymi dla polskiego hip-hopu.

Nic jednak nie przebije Michała Wiśniewskiego i Ich Troje. "Requiem/Katastrofa Tu154M Smoleńsk" jest chyba najbardziej naburmuszonym utworem zespołu, może dlatego, że Wiśniewski sprytnie wspiera się klasyczną poezją, za motto do swojego "Requiem" obierając fragment wiersza Zbigniewa Herberta "Guziki": "...i dymi mgłą katyński las..."? Recytując klasyków (karkołomne połączenie Szekspira z Marią Pawlikowską-Jasnorzewską), Wiśniewski gładko przechodzi w patetyczną stylistykę Ich Troje. W grafomańskich wersach, poetyckich wizjach i natchnionym chrypieniu Wiśniewski nokautuje sam siebie. "Nikt nie umiera tak na śmierć", śpiewa, a w teledysku pełno jest zdjęć pary prezydenckiej i innych osób, które poniosły śmierć w katastrofie. Wśród ofiar Wiśniewski wymienia Jacka Sasina, zastępcę szefa Kancelarii Prezydenta, który nie znalazł się na pokładzie samolotu, a aktor Janusz Zakrzeński figuruje tu jako "Jan Zakrzeński".

Piosenkę Ich Troje nagrali trzy lata temu w hołdzie dla dwóch pilotów z grupy Żelazny, którzy zginęli podczas lotu treningowego w 2004 roku. Jak się okazuje, pod stary utwór można zawsze podczepić równie tandetny tekst. Dla pseudomuzyków każda okazja jest dobra, by przypomnieć o sobie i zarobić, szczególnie jak nie mają wielkich osiągnięć na koncie i gdy notowania idą w dół.