224 miliony dolarów! Tyle w ciągu pierwszego weekendu w kinach zarobiła ekranizacja powieści Dana Browna. Wyprodukowanie filmu kosztowało tylko 125 mln dolarów, zatem twórcy filmu mogą odetchnąć z ulgą. Spokojną i bogatą przyszłość mają zapewnioną.

W samych Stanach Zjednoczonych "Kod da Vinci" zarobił 77 mln dolarów, z czego aż 30 tylko w piątek! To najlepszy amerykański wynik otwarcia w tym sezonie.

Nawet uwielbiona przez widzów druga część "Epoki lodowcowej" nie zgromadziła przed ekranami takich tłumów i zarobiła jedynie 68 mln dolarów.

Wynik "Kodu da Vinci" przejdzie na pewno do historii amerykańskiego kina, bo jedynie 12 filmów miało w USA lepsze notowania podczas pierwszego weekendu po premierze! W tej konkurencji film Rona Howarda przegrał m.in. z filmami o Harrym Potterze, Gwiezdnymi Wojnami i królującym w tej kategorii "Spidermanem".

Nietrudno wyliczyć, że poza rynkiem amerykańskim "Kod da Vinci" przyniósł 145 mln dolarów zysku. I to jest prawdziwy rekord wszechczasów! Film wyświetlono w 90 krajach na 12213 kopiach. Jak widać widzowie nie zlękli się gróźb przeciwników filmu.

Polacy także zignorowali ostrzeżenia kardynała Dziwisza i osobiście w kinach sprawdzali, co tak kontrowersyjnego kryje się w "Kodzie da Vinci". Film w reżyserii Rona Howarda obejrzało w Polsce w pierwszy weekend wyświetlania 341 095 widzów, co przełożyło się na prawie pięć i pół mln złotych zysku!

To najlepsze otwarcie wśród filmów dla dorosłych w polskich kinach. Kod pokonał m.in. "Pasję", którą w pierwszy weekend obejrzało 336 244 Polaków, a która zarobiła 4,8 mln złotych.

Ciekawość widzów została zaspokojona, odrobinę gorzej było z satysfakcją. Bo tematyka "Kodu da Vinci" może i jest kontrowersyjna, ale sam film do wybitnych trudno go zaliczyć. Wygwizdali go nawet widzowie w Cannes.