Alec Cobbe zgłupiał, gdy na wystawie portretów Szekspira zobaczył kopię obrazu, który od lat spokojnie wisiał sobie u niego w domu nad kominkiem. Obraz przechodził z pokolenia na pokolenie, bo cała rodzina myślała zawsze, że przedstawia on brytyjskiego szlachcica, sir Waltera Raleigh.

Cobbe natychmiast dał portret naukowcom, a ci zgodnie stwierdzili, że to oryginał portretu mistrza. I to właśnie z tego portretu powstały wszystkie późniejsze wyobrażenia o Szekspirze. Z tego obrazu czerpali inspirację wszyscy, którzy malowali wizerunki wielkiego twórcy. Jednak każdy z nich zmieniał lekko wygląd dramaturga.


Teraz historycy mają w rękach wreszcie prawdziwy portret Szekspira. Powstał w 1610 roku, na sześć lat przed śmiercią autora "Hamleta". Wkrótce więc uczeni powinni wreszcie zrekonstruować twarz dramaturga. To przecież wstyd, że przez tyle lat nie udało się ustalić, jak naprawdę wyglądał jeden z największych twórców światowej literatury.