Świetlicki: Nie jestem buntownikiem
Nie uważa się ani za buntownika, ani za człowieka sukcesu. Jak mówi, tacy ludzie to "ohydni mutanci zaprzężeni do machiny sukcesu". Owszem, kilka sukcesów mu sie zdarzyło, a najwiekszy to ten, że bezkarnie działa poza tą machiną. O swoich planach literackich i niechęci do przyprawiania mu gęby nihilisty i buntownika opowiada DZIENNIKOWI.
Jest także z natury złośliwy. Pewnie dlatego tak ostro i szyderczo potraktował w powieści swoją byłą redakcję i kilka znanych osób. Dostało się między innymi Tygodnikowi Powszechnemu, Kazikowi i Adamowi Zagajewskiemu. Świetlicki mówi, że jest "kompletnie nieszanującym się poetą". Bo robi różne rzeczy w życiu i jest z tego dumny. Teraz pracuje nad kontynuacją powieści "Dwanaście". Kryminał będzie miał tytuł "Trzynaście".
Ale ciężki jest żywot twórcy w Polsce. "Czegokolwiek się tknąłem - natychmiast pojawiały się jakieś dziwne postaci szepcące, że to nie jest to, czego oczekują. Troszeczkę mam tego dosyć. Nie jestem po to, żeby wypełniać ludzkie, dosyć banalne oczekiwania" - skarży się poeta. "Ktoś kiedyś wymyślił, że jestem buntownikiem. To przekleństwo się za mną wlecze".












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!