O tym, że jest chory, dowiedział się podczas kręcenia "Placu Zbawiciela". Film robił razem z żoną, Joanną Kos-Krauze. To ona kończyła film, kiedy reżyser był w szpitalu.

Na premierze "Placu Zbawiciela" Krauze pojawił się całkowicie odmieniony. Wyglądał na bardzo zmęczonego. "To efekt operacji i wielu naświetlań. Ale opłaciło się - jestem wyleczony" - mówił reżyser.

W walce z chorobą cały czas wspierała twórcę jego żona, najbliższa rodzina i wierni przyjaciele. Tylko dzięki nim przetrwał ostatnie miesiące. Teraz wie, że gdyby wcześniej zrobił badania kontrolne, wycięcia gruczołu krokowego można by uniknąć. Ale najważniejsze, że pokonał nowotwór.