Zwyciężyli faworyci. Już przed festiwalem mówiło się, że Helen Mirren musi dostać Złotego Lwa. Fenomenalnie zagrała tytułową rolę królowej Elżbiety II w filmie "The Queen" wyreżyserowanym przez Stephena Frearsa. Nie miała godnych siebie rywalek.

Ben Affleck nie był murowanym kandydatem do nagrody dla najlepszego aktora, ale i w tym przypadku jurorzy nie spierali się. Uhonorowano Amerykanina za rolę w filmie "Hollywoodland" w reżyserii Allena Coultera. 

Małą niespodzianką nazywa się Złote Lwy dla chińskiego filmu "Still life" w reżyserii Jia Zhangke. Znawcy uważają, że werdykt ten to tylko potwierdzenie mody na egzotyczne produkcje, a naprawdę najlepszy w Wenceji był film "The Queen".