Do konkursu zakwalifikowały się 24 produkcje, w tym aż 12 filmów debiutanckich, co jest w polskim kinie absolutnym rekordem. W walce o statuetkę Złotych Lwów liczą się przede wszystkim: "Plac Zbawiciela" Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze, "Bezmiar sprawiedliwości" Wiesława Saniewskiego, "Z odzysku" Sławomira Fabickiego oraz znany już doskonale "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego.

Pierwszego dnia festiwalu pokazano też dwa typowo komercyjne tytuły: "Francuski numer" Roberta Więckowskiego i "Ja wam pokażę" Denisa Delicia. Dziwi tu przyjęcie tak niedobrego filmu do konkursu. Chyba że jako kryterium przyjęto w tym przypadku kasowy sukces.