Wybryki Muchy zaczęły się na gali otwierającej festiwal. Aktorka prowadziła ją do spółki z Maciejem Orłosiem. Nie zważając, gdzie się znajduje, kpiła ostro z filmów pokazywanych w Gdyni.

Wtedy zareagowała aktorka Dorota Stalińska. Wkroczyła na scenę, oburzona niewybrednymi dowcipami, oraz tym, że prowadzący nie wspomnieli ani słowem o rocznicy zamachu na World Trade Centre. "Do tego jeszcze w wyuzdany sposób pokazywała gołe plecy" - komentuje w "Fakcie" zniesmaczona Stalińska. Wybuchł skandal.

Organizatorzy zadziałali błyskawicznie, żeby uratować dobre imię imprezy. I na półmetku festiwalu... wymienili prezenterkę. "Musiałem ją zwolnić. Ania musi zrozumieć, że nie jest najważniejsza na takiej imprezie" - tłumaczy w "Fakcie" dyrektor artystyczny festiwalu Mirosław Bork.

Nową partnerką Orłosia została aktorka Tamara Arciuch-Szyc. A obrażona Anna Mucha wróciła do domu.