To właśnie na nim i jego kumplu z akademika, późniejszym wiceprezydencie USA, Erich Segal wzorował postać głównego bohatera "Love Story". Tak przynajmniej twierdzi scenarzysta. Ale życie Jonesa nie przypominało wcale życia filmowego Olivera Barreta IV. Musiał twardo walczyć o byt. Pracował nawet jako zwykły robotnik na platformach wiertniczych - pisze DZIENNIK.

Po studiach na Harvardzie, na które sam musiał zapracować, Jones postanowił zrobić karierę aktorską. Wyjechał do Stanów. Dziesięć dni po przeprowadzce dostał pierwszą rolę na Broadwayu. Ale przez lata grywał role drugoplanowe. Przełomem był "JFK" Oliviera Stone'a, w którym Jones wcielił się w postać Claya Shawa, zamieszanego w zabójstwo prezydenta Kennedy'ego. Film przyniósł mu pierwsze nominacje do Oscara. Trzy lata później dostał nagrodę Akademii dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w "Ściganym".

Tommy Lee Jones, mimo siódmego krzyżyka na karku, cały czas ma nowe pomysły - pisze DZIENNIK. Niedługo zobaczymy go na ekranie w nowych filmach Roberta Altmana i braci Coen.