MARCIN MAJCHROWSKI: Ile pracy kosztował panią ten sukces?
AGATA SZYMCZEWSKA:
Bardzo dużo pracy, ale przyjemnej pracy. Uwielbiam ćwiczyć, uwielbiam grać i występowanie tutaj w Poznaniu sprawiło mi ogromną przyjemność.

Który z czterech etapów konkursu wypadł pani najlepiej?
Nie było zdecydowanie najgorszego etapu. Uważam, że wszystkie były z mojej strony bardzo dobrze wykonane i z każdego jestem równie zadowolona.

A który w takim razie był najtrudniejszy?
W tym konkursie nie było dla mnie najtrudniejszego etapu, bo każdy niósł ze sobą coś innego, ale pięknego - myślę o utworach Wieniawskiego. Jestem bardzo zadowolona ze wszystkich. Tutaj, w Poznaniu, była fantastyczna atmosfera. Miałam dużo czasu między półfinałem a finałem - w tym czasie ekipa telewizyjna kręciła wideoklipy, z fotografami byliśmy na starym mieście, robili nam zdjęcia. Stale byłam czymś zajęta i naprawdę bardzo szczęśliwa.

Dobrze się stało, że miała pani tyle czasu przed ostateczną próbą?
Na pracę czas był wcześniej, w czasie konkursu był to już właściwie relaks. Trochę tylko ćwiczyłam, ale przede wszystkim odpoczywałam: leżałam, oglądałam telewizję...

Co pani zrobi teraz z wolnym czasem i z tak dużą nagrodą?
Z wolnym czasem? Będzie go prawdopodobnie mniej, ale na pewno go jakoś wykorzystam. A z nagrodą? Myślę, że nie będę miała problemu z wydaniem tych pieniędzy.


Agata Szymczewska, zwyciężczyni XIII Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego