Przyznanie Polańskiemu tej w pełni zasłużonej nagrody akurat w roku, kiedy ceremonia odbywała się w Warszawie, z pewnością było ukłonem Akademii w stronę Polski. Polskość reżysera została zresztą mocno podkreślona przez prowadzącą galę Sophie Marceau. "Jego nazwisko brzmi tak polsko, że gdziekolwiek jest, zawsze wiadomo skąd pochodzi" - powiedziała aktorka, zapraszając Polańskiego po odbiór statuetki.

Sam artysta, przeprosiwszy rodaków, że ze względu na okoliczności nie będzie mówić w ojczystym języku, lecz po angielsku, także zaakcentował swoje przywiązanie do miejsca, z którego pochodzi. "To bardzo poruszająca chwila otrzymać tę nagrodę, zwłaszcza w Warszawie. Z jakiegoś dziwnego powodu w tym mieście zdarzają mi się tylko dobre rzeczy" - mówił w czasie ceremonii Polański, który od kilkudziesięciu lat mieszka i tworzy poza granicami Polski.

Jeden z najwybitniejszych reżyserów nie tylko polskiego, europejskiego, ale i światowego kina ma na swym koncie wszystkie laury, o których może zamarzyć filmowiec: poczynając od Oscara, którego otrzymał w 2003 roku za „Pianistę” (wcześniej trzykrotnie nominowany za „Dziecko Rosemary”, „Chinatown” i „Tess”) przez nagrody najważniejszych festiwali filmowych po Złoty Glob („Chinatown” 1975). Honorowa nagroda Europejskiej Akademii Filmowej dopełnia całości.