To było kilkugodzinna prezentacja. Na widowni siedzieli najlepsi scenarzyści serii kryminalnych i przedstawiciele wytwórni. A agenci FBI pokazywali nagrania z prawdziwych akcji i narzędzia, jakimi się posługują. Wszystko po to, by skończyć z filmowym obrazem agenta, który nie myśli i chętnie strzela do wszystkiego, co się rusza.

To zresztą nie jedyny sposób, w jaki FBI chce poprawić swój obraz w filmach. Bo agenci współpracują przy tworzeniu nowych kryminałów jako konsultanci. Pomagają reżyserom kręcić sceny pościgów, strzelanin i śledztwa, tak jak one wyglądają w rzeczywistości.

Teraz scenarzyści mówią, że ta prezentacja zmieniła ich punkt widzenia. I postarają się trochę inaczej pokazywać funkcjonariuszy FBI na ekranie.