"Nina Terentiew przejmie po Waldemarze Dzikim działania programowe, gdy ten wyjedzie na Ukrainę" - mówi DZIENNIKOWI Aleksander Myszka. Wyjaśnia, że to ciągle plany, bo Dziki jest jeszcze formalnie dyrektorem zarządzającym i członkiem zarządu stacji. Przypomnijmy, że został on dyrektorem generalnym stacji telewizyjnej TRK-Ukraina, należącej do najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa.

Czy była szefowa TVP 2 zasiądzie również, śladem Waldemara Dzikiego, w zarządzie Polsatu? Na to pytanie prezes Myszka nie chciał odpowiedzieć. Według informacji DZIENNIKA jest to bardzo prawdopodobne. Sama Terentiew nie chciała się wypowiadać w sprawie swojego ewentualnego awansu. Teraz "caryca telewizji" jest formalnie doradcą programowym właściciela Telewizji Polsat oraz zarządu ds. produkcji polskiej. Faktycznie jednak w dużej mierze jej pozycja jest równa tej, którą ma Dziki.

To ona przekonała Solorza-Żaka do organizacji sylwestra w Krakowie. Był to strzał w dziesiątkę. Według informacji DZIENNIKA impreza kosztowała Polsat 750 tys. zł. Z samych SMS-ów stacja zanotowała wpływy w wysokości 1,5 mln zł. "Tym Nina zdobyła ostatecznie serce Zygmunta Solorza-Żaka" - śmieje się jeden z producentów telewizyjnych.

To Nina Terentiew wymyśliła, że nowy show "Jak oni śpiewają”, który ma być konkurencją dla "Tańca z gwiazdami”, poprowadzą Katarzyna Cichopek i Krzysztof Ibisz. "Dzięki jej decyzji po prawie dwóch latach pojawię się w programie, który będzie emitowany po 20, czyli w czasie najwyższej oglądalności. Wszyscy liczymy na to, że Polsat osiągnie pozycję lidera w telewizyjnej rozrywce" - mówi Krzysztof Ibisz.