"Gdzie są wszyscy transseksualiści z tego miasta?" - pytał Antony poznańską publikę podczas swego ubiegłorocznego występu na festiwalu Malta. "Czy w Polsce nie ma żadnych trannies?" - dziwił się.

Artysta o twarzy dziecka, z dyskretnym makijażem, w eleganckiej czerni z jedwabną białą naszywką na piersi, pośród VIP-ów w garniturach i alternatywnej młodzieży, tłumnie zebranych na dziedzińcu poznańskiego zamku, wyglądał jak przybysz z innego świata. Kontakt z widownią miał jednak znakomity, a owację budziły zarówno jego przejmujące songi, jak i dowcipne monologi.

Żarliwy soul i poetyka kabaretu queer, dramatyczne napięcie i wodewilowa figlarność - to nieodłączne elementy jego niezwykłego show.

"Fascynują mnie formy graniczne, moment transformacji - między życiem a śmiercią, naturą kobiecą i męską, jasnością i mrokiem. O tym śpiewam też w swoich piosenkach" - tłumaczył wówczas w wywiadzie dla DZIENNIKA.

Antony Hegarty lubi sceniczne eksperymenty. W ostatnich miesiącach oprócz recitali autorskich prezentował też w Europie spektakl "Turning", powstały przy współpracy z artystą wideo Charlesem Atlasem - długoletnim współpracownikiem awangardowych amerykańskich choreografów.

Bohaterami przedstawienia są transeksualiści, którzy w finale wraz z Antonym śpiewają utwór "You Are My Sister" z płyty "I’m A Bird Now" - oryginalnie wykonywany w duecie z Boyem Georgem. Codzienny rytuał cielesnej i duchowej przemiany, nieustanne poszukiwanie płciowej (i społecznej) tożsamości to stałe motywy jego tekstów.

"Pewnego dnia dorosnę i będę piękną kobietą, lecz dziś jestem tylko małym chłopcem" - słyszymy w "For Today I Am A Boy". Androgyniczny artysta przyjął rolę rzecznika seksualnej odmienności.

W artystycznym środowisku Antony aktywnie działa od czasu, gdy jako 19-latek przeniósł się do Nowego Jorku. Urodzony w angielskim Sussex, wcześniej mieszkał także w Holandii i Kalifornii. Przez pierwsze lata na Manhattanie za dnia zajmował się głównie eksperymentalnym teatrem, nocami występował zaś w klubie Pyramid - miejscu spotkań goth punków i drag queens.

Choć na scenie wykorzystuje teatralne doświadczenia ze studiów, przyznaje: "Nigdy tak naprawdę nie byłem aktorem. Grając w przedstawieniach, zarówno w teatrach jak i w nocnych klubach, zwykle śpiewałem piosenki. Poza tym zajmowałem się też aranżowaniem różnych artystycznych sytuacji, szukaniem ludzi, stwarzaniem kontekstu, w którym mogą oni twórczo działać. W ostatnich latach skupiłem się jednak na tworzeniu muzyki i daje mi to ogromną radość."

Nowojorscy outsiderzy, transwestyci - barwne "królowe nocy", to dla Antony’ego nieustająca inspiracja. Na okładkę płyty wybrał zdjęcie autorstwa sławnego (zmarłego na AIDS) fotografa Petera Houijara. Przedstawia ono umierającą na białaczkę Candy Darling, drag queen, jedną z największych gwiazd świty Andy’ego Warhola. Candy, dla którego całe życie było spektaklem, nawet w ostatnich chwilach przed śmiercią, leżąc na szpitalnym łóżku, pozuje umalowany, w otoczeniu kwiatów.

Hegarty, melancholijny bard i dekadencki performer, często porównywany jest do postaci z warholowskiej Factory. Nie przypadkiem u progu kariery jego głównym mentorem był związany blisko z Warholem Lou Reed. Były lider legendarnego zespołu The Velvet Underground zaprosił Antony’ego na swą trasę koncertową, by ten śpiewał jego utwór "Candy Says", napisany niemal czterdzieści lat temu z myślą o Darling.

Parę lat później wspólnie wykonali też przejmujące "Fistful Of Love" na "I Am A Bird Now". Tym bardziej szkoda, że Reed odwołał swój występ na tegorocznym Przeglądzie - spotkanie dwóch nowojorskich ikon na polskiej scenie byłoby wydarzeniem niezwykłym. Antony, choć ostatnio mocno zapracowany (usłyszymy go m.in. na najnowszej płycie Bjork), z pewnością postara się jednak, by jego występ zapamiętano na długo. Na wrocławskie salony wkracza gwiazda queer - kultury seksualnych odmieńców. Ciekawe, czy tym razem rodzimi "trannies" będą gotowi?