"Zaczęło się w niedzielę z samego rana. Nie mogłem zatamować krwi, która zaczęła płynąć mi z nosa" - mówi Starowieyski w rozmowie z "Faktem". Wielki artysta leży w trzyosobowej sali. Jest blady i osłabiony. Chodzenie sprawia mu wielką trudność. Ma też problemy ze wzrokiem. Mówi, że w wyniku krwotoku stracił bardzo dużo krwi.

"Krew płynęła mi z nosa przez cały dzień. Z niewielkimi przerwami. Dopiero wieczorem zatamował ją lekarz" - opowiada malarz.

Lekarze nie wiedzą, czym spowodowany był krwotok artysty. Wciąż trwają badania.