"Uncertain States of America" ("Niepewne Stany Ameryki") to wystawa, na której znalazły się prace kilkudziesięciu młodych artystów pochodzących ze Stanów Zjednoczonych.

Prezentowane dzieła wybrało trzech światowej sławy kuratorów: Daniel Birnbaum, Gunnar B. Kvaran oraz Hans Ulrich Obrist. Odbyli oni roczną podróż po Ameryce, by znaleźć prace, które charakteryzowałyby nowe milenium sztuk plastycznych w tym kraju.

Kuratorzy przeszukali nie tylko miasta tak oczywiste, jak Nowy Jork czy Los Angeles, ale także studia, galerie, alternatywne przestrzenie sztuki i muzea poza metropoliami. Warto zaznaczyć, że w Warszawie prezentowana jest jedynie część ekspozycji, która pierwotnie przygotowana została z myślą o Astrup Fearnley Museum of Modern Art w Oslo.

Kuratorzy podkreślają różnorodność prezentowanej sztuki, a jednak oglądając ją, miałam bardzo silne poczucie jednorodności. Nie mam tu na myśli jednorodności wizualnej, bowiem wystawa obejmuje szerokie spektrum sposobów artystycznego wyrazu: poczynając od obrazów, przez rzeźby, instalacje, prace wideo, na kolażu skończywszy.

Uderzająca jest jednorodność związana z tematyką wystawianych dzieł. Przy uważnym spojrzeniu widz dostrzega, że artyści, których prace składają się na "Uncertain States of America" wciąż powtarzają pytanie o sposób, w jaki można poradzić sobie ze współczesnym obrazem Ameryki, tworzonym przez masowe media.

Jest to więc walka z kulturą popularną, a dokładniej - z kiczem. Rozumianym tak, jak rozumiał go Milan Kundera: jako kategoryczną zgodę na życie, jednak nieuwzględniającą ciemnej i brudnej strony rzeczywistości.

Wystawa w CSW jest próbą pokazania, jak płytka jest rzeczywistość masowych mediów, ukazująca odbiorcom świat podkolorowany, wydelikacony i niepełny. Jak bardzo fałszywy jest rynek popularnej rzeczywistości, wypełnionej walentynkowymi kartkami (o tym opowiada praca Karla Haendla, w której artysta zestawia walentynkowe zwyczaje z okrucieństwem rozgrywającej się na świecie wojny).

Jest tu krytyka lansowanych przez kolorowe magazyny wzorców pięknych szczupłych ciał (jak plastikowy "Posąg człowieka” Franka Bensona, nawiązujący formą do "Davida" Michała Anioła).

Mamy wiecznie młodych ludzi, którzy nigdy się nie starzeją i nigdy nie defekują (przejmująca praca Matthew Ronaya "Czy zrobiłem tak, bo zrobił tak mój tata?"). Wszystkie te prace są walką o człowieka jako całość, walką z estetyką kiczu, która wylewa się z mediów i wnika w świadomość tak głęboko, że ingeruje ostatecznie nawet w język, którym na co dzień się porozumiewamy.

Obawiam się jednak, że wystawa jest ostatecznie tejże estetyki zwycięstwem. Poza nielicznymi wyjątkami większość artystów prezentowanych w CSW posługuje się tą samą retoryką, którą usiłują ośmieszyć.

Są oczywiście wyjątki, jak surrealistyczna praca wideo "Dough” ("Ciasto"), gdzie kobiety zamknięte w małych, połączonych ze sobą pokoikach, podają sobie nawzajem lepką substancję przypominającą ciasto, czy wspomniana wcześniej instalacja Matthew Ronaya.

Jednak większość artystów poprzestaje na mówieniu językiem, który sami krytykują, nie stawiając w ten sposób ani kroku dalej poza amerykański popart.

Uncertain States of America. Sztuka amerykańska w trzecim milenium.
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
24 marca – 29 kwietnia 2007