Choć do końca drugiej serii "Rancza" pozostało kilka odcinków, to jego miłośnicy nie muszą się obawiać, że wkrótce nie zobaczą już ulubionych bohaterów. TVP planuje trzeci sezon popularnego serialu. Co więcej, powstanie nawet kinowa wersja z perypetiami mieszkańców wsi Wilkowyje.

Choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, reżyser Wojciech Adamczyk zdradza, że gotowe są już scenariusze do sześciu kolejnych odcinków. Zdjęcia miałyby ruszyć w sierpniu.

Druga seria "Rancza", nadawanego w "Jedynce" od połowy marca, przyciąga ponad 6,7 mln widzów (dane AGB Nielsen Media Research). Takim wynikiem nie mogą się pochwalić ani nadawany w tym samym czasie hit Polsatu "Skazany na śmierć", ani flagowy program TVN "Taniec z gwiazdami", który wcześniej dzierżył palmę pierwszeństwa wśród najchętniej oglądanych programów w niedzielne wieczory.

Co ciekawe, niewiele mniejszym zainteresowaniem widzów cieszyły się też powtórki pierwszych 13 odcinków, które TVP nadawała od końca stycznia. Ten wynik zaskoczył wszystkich, za wyjątkiem samych twórców serialu.

"Ja się spodziewałem" - mówi Cezary Żak, który w "Ranczu" wciela się w wójta i plebana, bliźniaków. "Od innych komedii różnimy się tym, że aktorzy nie starają się być śmieszni na siłę. Poza tym pokazujemy tu niebywały przekrój społeczeństwa, od księdza, biznesmena czy artysty, po pijaczków siedzących pod sklepem" - wylicza aktor. Cezaremu Żakowi partnerują m.in Artur Barciś, Paweł Królikowski czy Ilona Ostrowska wcielająca się w Amerykankę Lucy.

O swojej roli Cezary Żak mówi: " Rola plebana był mi bardziej odległa mentalnie, ale długo obserwowałem księży, śledziłem ich zachowanie, gestykulację. Z tych obserwacji zrodził się pomysł, aby ksiądz w <Ranczu> nosił okulary w złotych oprawkach. To dziś najpopularniejszy model wśród duchownych" - śmieje się.

Ale barwne postaci to nie wszystko. "<Ranczo> jest komedią, która diagnozuje rzeczywistość, dając nadzieję na lepsze. Przedstawia bardzo przekonującą wizję Polski, ale widzianej przez komediowy filtr. To osłabia negatywne zjawiska czy wady bohaterów. Nie rażą nawet ich najbardziej drastyczne czy niegodziwe zachowania" - przyznaje Wojciech Adamczyk.

Już pierwsza seria "Rancza" nadawana rok temu choć dużo mniej popularna, zdobyła grono wiernych fanów. Po zakończeniu emisji powstała nawet strona internetowa, na której zbierano podpisy pod petycją, aby TVP nakręciła kolejne odcinki. Podpisały się pod nią 1424 osoby. Internauci zaczęli nawet spisywać co celniejsze wypowiedzi bohaterów i wymieniać się nimi na forach. Karierę zrobiło np. oświadczenie filmowego wójta: "Na co mnie być terrorystą, jak ja już wójtem jestem" albo plebana: "Kieliszek wypiją, mocy się ulękną".

Teraz żadnych akcji wielbiciele serialu nie muszą już inicjować. "TVP nie powinna rezygnować ze sprawdzonego formatu, który cieszy się takim zainteresowaniem. To kura znosząca złote jajka, porównywalna do <M jak Miłość>" - przyznaje Jakub Bierzyński, analityk rynku mediów, prezes firmy Omnicom Group. Dlaczego Polacy polubili serial?

"Tęsknimy za wyidealizowaną wsią. Serial pokazuje środowisko i miejsca, o których wiele osób marzy. Sielsko-anielską wieś, gdzie kontakty międzyludzkie nie ograniczają się do maila czy telefonicznej rozmowy" - mówi dr Urszula Jarecka, socjolog z PAN. Jej zdaniem atutem serialu jest dowcip. "Lubimy się z siebie śmiać. A w serialu takich typów i typków, których można odrobinę wyszydzić, jest mnóstwo" - dodaje socjolog.