Gdy na wiosnę DZIENNIK pisał, że legendarny klub jazzowy Akwarium odrodzi się w centrum handlowym, nie brakowało słów krytyki. Ale Mariusz Adamiak, właściciel dawnego i obecnego Akwarium, przekonuje, że nie ma w tym nic złego.

"Chcemy, żeby było to najważniejsze miejsce muzyczne w Warszawie. Tylko u nas muzyka na żywo będzie codziennie" - zapowiada Adamiak. Dziś otwarcie klubu dla VIP-ów, które uświetni swoim występem Stanisław Sojka. Od niedzieli do klubu będzie mógł wejść każdy. Na pierwszy ogień zagra trio jazzowe ze znanym basistą Jeffem Andrewsem w składzie.

Do klubu można wejść bezpośrednio z placu, który powstał pomiędzy Dworcem Centralnym a Złotymi Tarasami. Obok mieści się pięć innych restauracji. Reaktywowane Akwarium organizowało już na placu koncerty w ramach Warsaw Summer Jazz Days. Od tego weekendu zaprasza także do wnętrza na muzykę w klubowej atmosferze.

Wczoraj w klubie trwały ostatnie przygotowania. Po południu dojechał fortepian, montowano oświetlenie. Wnętrze będzie zdecydowanie wyróżniać się wśród innych restauracji. Już przy wejściu gości powitają wielkie oczy legendy jazzu Johna Coltrane’a. Niebieski plakat ma sześć metrów długości. Wzrok przykuwa też ciągnąca się niemal przez cały klub zamontowana na ścianie płaskorzeźba Adama Federowicza "Alegoria Akwarium”. Jej centralny punkt to wielkie ucho, z którego wynurzają się skrzydlaci trębacze. Na ścianach znajdą się też plakaty słynnych jazzmanów.

Jednocześnie Akwarium może przyjąć 120 gości, bo tyle będzie miejsc siedzących przy stolikach i przy barze. W klubie działa restauracja. W menu kuchnia orientalna, śródziemnomorska i polska. "Jazzmani mają zróżnicowane gusta kulinarne" - wyjaśnia Adamiak.

W ciągu dnia wstęp do restauracji będzie oczywiście za darmo. Z racji ograniczonej liczby miejsc wieczorne koncerty (zwykle o godz. 21) będą płatne. Bilety w zależności od gwiazdy będą kosztować od 20 do 40 zł. W każdym dniu ma dominować nieco inny gatunek muzyczny. Będzie więc miejsce dla elektrojazzu, etnojazzu, będzie dzień młodych talentów, a nawet dzień hiphopowy prowadzony przez Hirka Wronę.

W dawnym Akwarium przez ponad dwie dekady koncentrowały się najważniejsze wydarzenia polskiej sceny jazzowej. Klub mieścił się w miejscu, gdzie dziś stoi Hotel Intercontinental i w 2000 r., mimo walki obrońców klubu, musiał ustąpić miejsca komercyjnemu inwestorowi. Odradza się siedem lat po zburzeniu pawilonu, tym razem pod nazwą Jazzarium-Akwarium.