Długie, statyczne ujęcia. Ograniczone do minimum dialogi. Emocje odzwierciedlane spojrzeniami, drobnymi gestami, ruchem. Kino Semiha Kaplanoglu opowiada życie bez niepotrzebnej ekspresji, melancholijnie, spokojnie. "Używam małej liczby cięć, żeby ukazać czyste sceny, bez żadnej przerwy. (...) Chcę moimi filmami przedstawić pełną wartość czasu" – mówił turecki reżyser w jednym z wywiadów. Od razu rzucają się w oczy pięknie skomponowane kadry. Kaplanoglu ukończył studia malarskie (ze specjalizacją filmową) na Uniwersytecie 9 Lipca w Izmirze. Do obrazu przykłada więc wielką wagę, zwłaszcza gdy – jak w najnowszym filmie "Miód" – jego bohaterowie żyją w swoistym zespoleniu z naturą, która ich otacza.

"Miód" wieńczy najważniejsze dzieło Kaplanoglu, trylogię Yusufa. Bohatera wszystkich filmów poznajemy w "Jajku" (2007) – jest już dojrzałym człowiekiem, który wraca do rodzinnej wsi na pogrzeb matki. Powrót uświadamia mu, jak obce stały się dla niego ojczyste strony, ludzie, których nie pamięta, czas, który przeminął.

Chronologicznie "Jajko" jest ostatnim filmem w trylogii. W kolejnym obrazie "Mleko" (2008) obserwujemy Yusufa jako dojrzewającego młodzieńca, odkrywającego, czym jest prawdziwe życie i odpowiedzialność. Wreszcie w "Miodzie" – zasłużenie uhonorowanym na tegorocznym Berlinale Złotym Niedźwiedziem – Yusuf jest małym chłopcem, który musi poradzić sobie z niespodziewaną stratą ojca.


W programie imprezy znalazły się także dwa wcześniejsze filmy Kaplanoglu: debiutancki "Daleko od domu" (2000), którego bohater wraca do Turcji po blisko 60 latach emigracji, oraz "Upadek anioła" (2005) – wstrząsająca opowieść o kobiecie molestowanej seksualnie i upokarzanej przez ojca. Film okazał się pierwszym wielkim sukcesem Kaplanoglu. Odważnie (choć na ekranie obywa się bez drastycznych scen) przełamywał temat, który był do tej pory w tureckim kinie tabu. W "Upadku anioła" wykrystalizował się styl reżysera: minimalistyczny, powolny, skupiony na wewnętrznym życiu bohaterów.

Festiwalowa retrospektywa Semiha Kaplanoglu jest kolejnym krokiem do pełniejszego przedstawienia tureckiego kina polskim widzom. Z kinematografią znad Bosforu mieliśmy kontakt ograniczony, co nadrobiła dopiero tegoroczna edycja festiwalu Era Nowe Horyzonty. Regularnie trafiają do Polski tylko filmy Fatiha Akina i Ferzana Özpetka, ale to jednak twórcy pracujący w Europie. Niedawno mieliśmy jeszcze premierę „Trzech małp” Nuriego Bilge Ceylana.

Dzieła Kaplanoglu zaś to jedne z najważniejszych i najpiękniejszych dokonań współczesnego kina tureckiego. "Miód" trafi zresztą wkrótce do kin – premiera 26 listopada.

FESTIWAL FILMY ŚWIATA ALE KINO! | 18 – 28 listopada | Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk | www.filmyswiata.pl