Wprowadzenie filmu do kin w całej Polsce planowane jest dopiero na 25 lutego. Odbędzie się ponadto uroczysta premiera w Warszawie; jej terminu jeszcze nie wyznaczono.

W "Czarnym czwartku", w reżyserii Antoniego Krauzego, wystąpili m.in.: Wojciech Pszoniak - jako Władysław Gomułka, Piotr Fronczewski - jako Zenon Kliszko, Witold Dębicki - jako Mieczysław Moczar, Piotr Garlicki - jako Józef Cyrankiewicz. Autorzy filmu skoncentrowali się na wydarzeniach, które w grudniu 1970 r. miały miejsce w Gdyni.

"Grudzień '70 był początkiem końca komunizmu. To, że Sierpień '80 tak mądrze się skończył, to zasługa Grudnia. I władza, i strajkujący mieli jeszcze przed oczami tamten grudniowy dramat" - powiedział PAP Mirosław Piepka, który scenariusz "Czarnego czwartku" napisał razem z Michałem Pruskim.

W grudniu 1970 r., w proteście przeciw podwyżkom cen wprowadzonym przez władze PRL, przez Wybrzeże przetoczyła się fala strajków i demonstracji. W Gdańsku i Szczecinie protestujący podpalili gmachy Komitetów Wojewódzkich PZPR. Aby stłumić protesty, władze zezwoliły milicji i wojsku na użycie broni. Według oficjalnych danych, w grudniu 1970 r. na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od kul milicji i wojska zginęły 44 osoby (w tym 18 w Gdyni), a ponad 1160 zostało rannych.


Akcja filmu "Czarny czwartek" toczy się na przestrzeni roku. Zawiązuje się w Wigilię w 1969 r. Zdecydowana większość zdarzeń rozgrywa się w drugiej połowie grudnia 1970 r. Autorzy filmu przypomną, że 14 grudnia 1970 r., w poniedziałek, robotnicy ze Stoczni Gdańskiej odmówili podjęcia pracy. Wielotysięczny tłum udał się przed południem pod siedzibę KW PZPR.

Następnego dnia do strajku przyłączyły się inne gdańskie przedsiębiorstwa, robotnicy ze Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni i pracownicy elbląskiego Zamechu. 15 grudnia doszło do spisania głównych postulatów protestujących i przekazania ich przewodniczącemu prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Gdyni, Janowi Mariańskiemu. Wśród postulatów strajkujących były m.in. żądania dostosowanie płac robotników do ostatniej podwyżki cen oraz podwyższenia minimalnego wynagrodzenia.

"16 grudnia strajk rozszerzył się na kolejne zakłady na Wybrzeżu. Stocznia Gdańska została otoczona przez wojsko. Ludzie, którzy próbowali się do stoczni zbliżyć, byli brutalnie bici" - przypomnieli twórcy filmu na stronie internetowej utworzonej w związku z realizacją "Czarnego czwartku".


"17 grudnia wojsko otworzyło ogień do udających się w czwartkowy poranek do pracy robotników gdyńskiej stoczni. Przyniosło to (...) ofiary w ludziach. Po porannej masakrze na przystanku Gdynia-Stocznia w centrum Gdyni uformowano pochód z biało-czerwonymi flagami, który ruszył ulicami 10 Lutego i Marchlewskiego w kierunku przystanku Gdynia-Stocznia, gdzie został ostrzelany. Pochód zebrał się ponownie na ul. Czerwonych Kosynierów i ruszył do centrum Gdyni. Na czele pochodu niesiono na drzwiach ciało zabitego młodego mężczyzny, Zbyszka Godlewskiego. Za nim niesiono pomazane krwią narodowe flagi. Pochód ten doszedł do urzędu miejskiego przy ul. Świętojańskiej, gdzie ponownie został ostrzelany" - przypomnieli filmowcy.

Piepka i Pruski oparli scenariusz filmu na prawdziwej historii rodziny gdyńskiego stoczniowca, Brunona Drywy, który 17 grudnia zginął od strzału w plecy na przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej. Brunona zagrał Michał Kowalski; jego żonę, matkę trójki dzieci, Stefanię - Marta Honzatko. Autorem zdjęć jest Jacek Petrycki, a muzyki - Michał Lorenc.

Konsultantem historycznym twórców "Czarnego czwartku" był prof. Jerzy Eisler, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie. IPN jest jednym z patronów filmu.