Kern, rosyjska artystka, która w 2001 roku wygrała w USA Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Van Cliburna, zagrała koncert fortepianowy e-moll op. 11; Wilk zagrał koncert fortepianowy f-moll op. 21, a Stryjniak Andante spianato i Wielkiego Poloneza Es-dur op. 22.

Frekwencja w Alice Tully Hall, w Lincoln Center, nie zachwyciła. Zgromadzeni przyjęli jednak wykonawców gromkimi brawami. Szczególnie gorąco oklaskiwali Kern, którą nagrodzili owacją na stojąco. Pianistka zaprezentowała na bis poloneza As-dur op. 53 - zwanego heroicznym.

Stryjniak, który jest współzałożycielem Towarzystwa Chopinowskiego w Nowym Jorku, które organizuje festiwal, powiedział, że impreza ma charakter przekraczający wydarzenie kulturalne. "Jest to wydarzenie narodowe i z ogromną determinacją walczyliśmy o formę w jakiej ma być przedstawione" - dodał.

Pytani przez PAP słuchacze uznaniem oceniali występujących artystów.

"Był to wspaniały wieczór. Kocham Chopina i po wielu latach pobytu w Nowym Jorku jego muzyka robi nawet większe wrażenie, niż w Polsce. Pianiści byli wspaniali" - przekonywała jedna z nich.

Janusz Jaroszewicz, który mieszka w USA ponad 20 lat mówił, że bardziej niż Wilk podobał mu się grający z większą wrażliwością Stryjniak. "Najlepsza była jednak Kern" - zapewniał. Dla Esperanzy Mazon wszystko było wspaniałe. "Nie mam nawet słów, by to wyrazić. "Poruszyło to moją duszę" - zaręczała.

Poproszony o komentarz krytyk muzyczny Roman Markowicz, piszący i w nowojorskim "Przeglądzie Polskim" i w pismach w Polsce mówił, że jak na początek festiwal wygląda pozytywnie. "Byłem miło zaskoczony zaaranżowanym w ostatniej chwili występem Wilka. Kern podobała mi się natomiast bardziej niż podczas koncertu z Antonim Witem w 2004 roku, który został nagrany" - powiedział.

Festiwal, kończący się w sobotę, przebiega m.in. pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)