Prezydent przybył na benefis do radiowej Trójki niespodziewanie. "Nie mieliśmy tego w żadnym ze scenariuszy" - powiedział aktor Marek Kondrat, jeden z prowadzących uroczystość.

Komorowski przybył z małżonką Anną i podarował Tymowi prezenty. "Stasiu, ja wiem, że tu wszyscy mówią do ciebie albo drogi jubilacie, albo jakieś inne tytuły wymyślają. Ja powiem po prostu Staszku - drogi sąsiedzie, bo my jesteśmy tutaj w paru rolach, ale głównie z sąsiedztwa. Przywieźliśmy ci w prezencie, na dobrą zabawę coś, co się kojarzy z Suwalszczyzną. To jest sękacz, ale on z Warszawy - nędzny taki" - śmiał się prezydent.

"To może ja powiem coś o gospodarce?" - zażartował Tym, wywołując śmiech na sali. "Sformułowałem kiedyś taką ogólną myśl. Zawsze byliśmy w takiej sytuacji, że w różnych dziedzinach doganialiśmy czołówkę światową. Co w dalszym ciągu przy nas zostało. Nie uwolniliśmy się od tej pogoni. Dużo jest dziedzin, w których zbliżamy się, jesteśmy blisko, jesteśmy tuż tuż za światową czołówką w dziedzinie gazu łupkowego, innego gazu. I po prostu ja wtedy powiedziałem, że warto raz wreszcie powiedzieć, na czym polega prawda. A prawda jest taka, że to nie my gonimy światową czołówkę, tylko po prostu oni przed nami uciekają, a uciekają, bo się boją, bo wiedzą, czym to grozi, jak my ich dogonimy" - mówił Tym.

"To jest taki typowy dowcip ze wschodu, Stasiu" - ripostował prezydent.

Komorowski zdradził także, jak poznał się z Tymem. "Nie wiem czy państwo zwrócili uwagę co Staś Tym zrobił, jak ja się tu pojawiłem. Spojrzał na moje nogi, a powiem więcej, na moje buty. Bo tak myśmy się poznali" - mówił.

Jak relacjonował prezydent, "pewnego razu w jednej ze stodół w północno-wschodniej części Polski, spotkaliśmy się i raptem widzę, że Staszek Tym schyla się i wiąże mi sznurowadło". "Nie pozostało mi nic innego, jak rozwiązać twoje i je zawiązać także publicznie. Oprócz tych wszystkich pesymizmów i optymizmów wschodnich, to grzeczność jest jednak cechą ludu wschodu" - mówił.

Po rozmowie z Tymem, prezydent pożegnał się z publicznością i artystą i opuścił siedzibę radiowej Trójki. "To była pełna niespodzianka także dla nas, że mamy się tu zjawić. Dziękujemy bardzo serdecznie, życzymy dobrej zabawy wszystkim, także i radiosłuchaczom i Stasiu do następnego wiązania sznurowadeł" - powiedział prezydent.

Na czwartkowy benefis Stanisława Tym do radiowej Trójki przybyli także inni przyjaciele artysty m.in. Janusz Gajos, Joanna Szczepkowska, Henryk Malecha, Michał Ogórek, Jerzy Baczyński. Dla Tyma zaśpiewały Dorota Miśkiewicz, Kayah przy akompaniamencie Marcina Wyrostka i Monika Dryl. Wśród gości na widowni zasiadł m.in. były premier Tadeusz Mazowiecki.

Na koniec wieczoru publiczność odśpiewała Tymowi "sto lat".

Benefis Stanisława Tyma transmitowany był na żywo w Programie Trzecim Polskiego Radia, a poprowadzili go Wojciech Mann i Marek Kondrat.