Podobnie przez wiele lat dystansowało się od sztuki Warhola środowisko artystyczne. Warhol jednak uparcie twierdził, że każdy będzie miał swoje 15 minut sławy, co w jego przepadku trwało nawet trochę dłużej.

Warhol swój sukces wychodził. Bardzo mocno promował to, co robił. Swoją drogą to zaskakujące, że przy takiej cichej naturze, mierzył tak wysoko, tak mu imponował ten wielki świat - podkreśla Wojciech Fibak, były tenisista i kolekcjoner sztuki.

Z dokładnie przygotowaną teczką prac chodził po agencjach reklamowych, redakcjach magazynów modowych. Zabiegał o zlecenia, żeby móc zrealizować swój cel - tworzyć i bywać. Dobrze wiedział, że wielki świat sław, artystów i celebrytów, to też przepustka do jego ewentualnej kariery. W jednej ze swoich złotych myśli zawarł własną receptę na 15 minut sławy: Niezależnie od tego, jacy jesteście dobrzy, jeśli nie zrobicie sobie dobrej reklamy, pójdziecie w niepamięć.

Okazję do obserwowania Warhola w Nowym Jorku miał Wojciech Fibak, który wspomina artystę jako outsidera. Był cichy, mówił niewiele, ale stale szokował. Wśród znajomy zyskał wiele mówiący przydomek death warmed over (martwy odgrzany).

Warhol miał w sobie wiele sprzeczności. Z jednej strony jego życie było stałym happeningiem, ciągle coś kreował, publicznie pokazywał się oryginalny, dziwnie ubrany, z dziwnymi fryzurami i nie ukrywał swojej odmiennej orientacji seksualnej. Z drugiej strony pozostawał bardzo nieśmiały - wspomina Fibak.

Bywał na wielkich przyjęciach i będąc tam potrafił nie powiedzieć ani jednego słowa, jedynie obserwował. Trudno było wyczuć czy jest obecny czy nie. Często fotografował, praktycznie nie rozstawała się ze swoim polaroidem - wspomina Fibak.

Sprzeczna była nie tylko jego osobowość, ale i życiorys, który Warhol zawsze chętnie ubarwiał. Kreował go podobnie, jak swój wizerunek. Wolę pozostać zagadką. Nigdy chętnie nie opowiadam o swojej przeszłości, ale zawsze, kiedy mnie o nią pytają, wymyślam co innego - tłumaczył.

A może jego przeszłość nie do końca pasowała do jego teraźniejszości.

Andy Warhol urodził się 6 sierpnia 1928 r. w Pittsburgu w Pensylwanii jako Andrew Warhola. Jego rodzice byli imigrantami z klasy robotniczej. Pochodzili z mniejszości grekokatolików łemkowskich (rusińskich) z wioski Mikova, usytuowanej na północy Słowacji. Jego dzieciństwo zdominowane było chorobą, cierpiał na pląsawicę, tygodniami leżąc w łóżku tworzył swoje rysunki i szkice. To bez wątpienia ukształtowało jego przyszłą karierę.

Za swoje pierwsze dzieło sztuki uznał wycinane z papieru lalki, które "tworzył" jako 7-latek, o czym wspomniał w wywiadzie dla Glenna O'Briena z 1977 roku. Ale to puszka zupy pomidorowej Campbell, wyniosła go na wyżyny popularności, on z kolei z przedmiotów codziennego użytku uczynił dzieła sztuki.

Był wizjonerem, który niewątpliwe zrewolucjonizował sztukę i pogląd na nią. Jest ojcem nowej sztuki, gdzie trudno się połapać, kto ma talent. Wszyscy szukają oryginalności, która jest sprzedawana jako pomysł, a czy ktoś jest wielkim artystom, my tego nie wiemy - podkreśla polski tenisista.

Zresztą Warhol sam przyznawał, malując z Jean-Michelem Basquiato, że nie ma takiego talentu, jak swój bliski przyjaciel. Mówił: "Nie potrafię tak rysować, malować, szukać koloru jak Jean - Michele". Gdy tworzyli colaboration paintings - wspólne obrazy, 90 proc. to była praca Basquiata. O czym zresztą Warhol otwarcie mówił - dodaje Fibak, który swego czasu sam miał kilka obrazów prekursora pop artu, do najważniejszych zalicza obraz Steaks, 99 cents.

Jako kolekcjoner i właściciel galerii Wojciech Fibak zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt twórczości Warhola, który niewątpliwie decyduje o wartości niektórych z jego dzieł.

Warhol często powielał prace. Powracał do tych samych tematów. Możemy znaleźć kilkadziesiąt wersji tych samych obrazów i jedynie koneserzy wiedzą, który obraz ma największą wartość, bo powstał we wczesnych latach 60. Jego późniejsze prace są warte kilka czy kilkanaście tysięcy dolarów, a pierwsze dzieła ciężkie miliony - wyjaśnia Fibak.

Trudno jest się w tym połapać. Ktoś może powiedzieć, że ma portret Monroe namalowany prze Warhola, ale najważniejsze pytanie, kiedy on został namalowany i przy użyciu jakiej techniki. Myślę, że to są konsekwencje komercji. W końcu należy pamiętać, że na początku swojej drogi Warhol był artystą komercyjnym - dodaje Fibak.

Warto wspomnieć, że to w końcu biznes Warhol uważał za najlepszą sztukę. Czy był dobrym biznesmenem? Na pewno za takiego chciał uchodzić, a wyrazem tego była jego działalność w latach 70. Według Boba Colacellego, autora biografii Warhola, w tamtym czasie artysta poświęcał większość czasu na szukaniu nowych i bogatych patronów na zlecenia do malowania portretów, m.in. Micka Jaggera, Brigitte Bardot i Michaela Jacksona.

Choć jak zapewnia Wojciech Fibak, Warhol był postacią zaskakującą, trudno było go do końca podziwiać.

Andy Warhol i Jerzy Kosiński: gdy porównuję te dwie postaci, ludzi tworzących w podobnych latach, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć , że Kosiński był człowiekiem ciekawszym. Gdy spotykaliśmy się, to można było go podziwiać za każde słowo, wiedzę, erudycję. Był postacią ciekawą i prawdziwą, mimo tych wszystkich dziwactw. Co innego Warhol. On był z innego świata, był sztuczną postacią, niedostępną, stworzył swój nierealny świat. Jego język był bardzo prosty, zresztą jego sztuka również - wspomina.

Mimo wielu ograniczeń Warhol stał się postacią niemal kultową i podobnie jak jego prace stały się ikonami pop-artu, on stał się ikoną pop kultury. Niewątpliwie zapisał się w historii sztuki jako prekursor pop-artu, rewolucjonista, jako ten, któremu się udało - zapewnia Fibak.

Jedyna wymierna rzecz jaka istnieje w sztuce, czyli ceny rynkowe, wartość obrazu potwierdzają to. Nie ma innej formy rankingu. Jest jednym z najdroższych malarzy, jego obrazy sprzedaje się za kilkanaście, czy kilkadziesiąt milionów dolarów. To reklamowanie siebie, prowokacja, happeningi - to wszystko złożyło się na jego sukces - dodaje.

Andy Warhol zmarł 22 lutego 1987 r. w wieku 58 lat w Nowym Jorku. Został pochowany na cmentarzu katolickim St. John the Baptist w Bethel Park, w Pensylwanii, na południe od Pittsburgha. Skromny nagrobek rekompensują muzea, poświęcone twórcy pop-artu, jedno z nich The Andy Warhol Museum znajduje się w Pittsburgu, w Pensylwanii. Jest to największe amerykańskie muzeum sztuki poświęcone jednemu artyście - w swych zbiorach posiada ponad cztery tysiące dzieł Warhola.