Choć od lat narzekania na stan polskiej kinematografii utrzymują się na stałym poziomie, w dziedzinie animacji rodzimi twórcy nie mają się czego wstydzić. Trzeba jednak wydarzenia na miarę oscarowej nominacji dla "Katedry" Tomasza Bagińskiego czy umieszczenia filmu w oficjalnej selekcji canneńskiej, jak było w tym roku w przypadku "Arki" Grzegorza Jonkajtysa, by wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie tematem.

Tymczasem polscy spece od animacji nie tylko zgarniają nagrody na międzynarodowych festiwalach, ale też pracują nad efektami specjalnymi przy największych hollywoodzkich produkcjach filmowych czy sprzedawanych w milionach egzemplarzy na całym świecie grach komputerowych realizowanych w technice 3D. Zajmujące się także tradycyjnymi technikami studio Se-ma-for stworzyło w zeszłym roku świetną i cieszącą się uznaniem ekranizację baletu Sergiusza Prokofiewa "Piotruś i Wilk" w reżyserii Suzie Templeton. Jest to niewątpliwie wielki sukces studia, szkoda tylko, że idzie na konto Brytyjczyków, którzy zlecili jego wyprodukowanie.

Na szczęście młodzi polscy animatorzy coraz częściej także podejmują działania na rodzimym rynku filmowym - jak Wojciech Wawszczyk, który wraz z kolegą po fachu Jakubem Tarkowskim pracuje nad ekranizacją przygód Jeża Jerzego. Stworzony przez scenarzystę Rafała Skarżyckiego i rysownika Tomasza Leśniaka Jerzy stał się już ikoną polskiego komiksu. Po kilku albumach i dziesiątkach pojedynczych epizodów, niesforny jeż z nieodłączną deskorolką i piwem w ręku trafi wreszcie na ekrany kin. Udział przy produkcji Wawszczyka i Tarkowskiego gwarantuje, że będzie to film na najwyższym poziomie.

Obaj animatorzy mają już spore doświadczenie w branży i niemało sukcesów na koncie. Tarkowski, który do tej pory realizował krótkie formy, m.in. "Rue d'Ausseil", "Iliada", "The Little-Suck-a-Thumb", "Autobahn" oraz "Ovni", pracuje aktualnie także nad własnym filmem pełnometrażowym. Wawszczyk natomiast ukończył właśnie kilkunastominutową animację pt. "Drzazga", w której technikę 3D połączył z malarstwem olejnym. Film został zrealizowany z rozmachem - muzykę do niego nagrywała 50-osobowa berlińska orkiestra Deutsche Filmorchester Babelsberg, która stale współpracuje z niemieckimi studiami filmowymi przy największych europejskich produkcjach - i może się okazać sensacją nadchodzącego sezonu. Wspólnie z Kamilem Polakiem od kilku lat pracuje także nad animacją na podstawie "Świtezi" Adama Mickiewicza, o której mówi, że będzie wizualną perełką na miarę "Władcy pierścieni".

Wawszczyk ma na koncie wiele osiągnięć i doświadczeń imponujących jak na zaledwie 30-letniego filmowca. Z pewnością mogą mu pozazdrościć koledzy zajmujący się "normalnymi" filmami aktorskimi, którzy podczas studiów w łódzkiej filmówce do adeptów animacji odnosili się w najlepszym razie z pobłażaniem, nazywając ich nieco pogardliwie "Bolki i Lolki". Jednak to właśnie Bolki i Lolki, jak widać na przykładzie Wojtka Wawszczyka, mają szansę na karierę.

Już pierwsze studenckie filmy Wawszczyka zyskały dużą popularność na międzynarodowych festiwalach filmowych: "Headless" ("Bezgłowy", 1999) i "Mouse" ("Mysz", 2001) i zdobyły kilka prestiżowych nagród, w tym szczególnie cenioną w branży Prix Ars Electronica za "Mysz". Natomiast po studiach w Łodzi i w Filmakademie Baden-Wuerttemberg w Ludwigsburgu trafił do pracy w należącym obecnie do Michaela Baya studiu filmowych Digital Domain. W Los Angeles miał okazję współtworzyć efekty specjalne do takich filmów, jak "Ja, Robot" z Willem Smithem i "Aeon Flux" z Charlize Theron, czy wykonywać animacje postaci dla jednej z największych wytwórni - Disneya. W międzyczasie podjął się także reżyserii animowanych wstawek filmowych do gry "Fight club" na podstawie filmu Davida Finchera pod tym samym tytułem. Obecnie wykłada na stworzonym przez siebie wydziale animacji w Warszawskiej Szkole Filmowej kierowanej przez Bogusława Lindę i Macieja Ślesickiego. Jak sam podkreśla, jego obecni wychowankowie trafiają niemal natychmiast do pracy w firmie postprodukcyjnej Platige Image, która zatrudnia m.in. także Tomasza Bagińskiego.

Świadczy to o rosnącym zapotrzebowaniu na usługi w dziedzinie grafiki komputerowej, animacji 3D czy cyfrowych efektów specjalnych. Młodzi polscy animatorzy mają szanse ćwiczyć warsztat nie tylko przy realizacji reklam, które już od wielu lat stanowią swoisty poligon doświadczalny w tej branży, ale też przy tworzeniu gier komputerowych. Polscy twórcy gier, jak CD Projekt czy People Can Fly są graczami liczącymi się na światowym rynku, więc praca dla nich może być trampoliną do światowej kariery. Firmy te dbają także o jakość swoich produktów i do tworzenia animacji zatrudniają najlepszych - tak jak CD Projekt, który dla swojego sztandarowego dzieła, gry "Wiedźmin", zamówił efektowne animowane intro u Bagińskiego.

Być może produkcja "Jeża Jerzego" otwiera nowe drzwi dla młodej polskiej animacji i niebawem zaczną powstawać nad Wisłą kolejne pełnometrażowe filmy animowane. Jeśli spojrzeć na światowe trendy w tej dziedzinie, to właśnie tu może tkwić klucz do sukcesów polskiej kinematografii.

p

Tomasz Leśniak o produkcji "Jeża Jerzego":

"Jeż Jerzy" powstaje w technice wycinankowej z elementami 3D i poklatkowymi. W tej chwili jesteśmy na etapie rozrysowywania szczegółowych storyboardów. Mamy już gotową połowę. W praktyce wygląda to tak, że siedzimy w trójkę z Wojtkiem Wawszczykiem i Kubą Tarkowskim i rysujemy. Dla mnie jest to zupełnie nowe doświadczenie, bo jako rysownik do tej pory zawsze pracowałem sam, w związku z tym trochę się obawiałem, jak się ta współpraca ułoży.

Zawsze wyobrażałem sobie, że taka wspólna praca nad projektem to będzie jakieś ścieranie się różnych koncepcji i temperamentów, ale okazało się, że bardzo twórcze rzeczy z tego wychodzą, a między nami tworzy się dobra energia - przerzucamy się pomysłami i robimy burzę mózgów. Każdy z nas rysuje swoje wyobrażenia na temat poszczególnych scen i z tego wyciągamy wspólny mianownik albo wybieramy najlepszy pomysł.

Póki co pracujemy tylko we trójkę, ale powoli kompletujemy także zespół ludzi, którzy będą mieli przydzielone zadania - rysowanie postaci, tła i innych elementów, które potem animatorzy będą brali na warsztat, składali do kupy i poruszali. Jeszcze zanim rysunki trafią do animatorów zostaną poddane specjalnej obróbce komputerowej. Na razie nie chciałbym ujawniać nazwisk, ale wiele wskazuje na to, że w pracę nad filmowym Jeżem Jerzym zaangażuje się kilku spośród czołowych polskich rysowników komiksowych, którzy zgodzili się wziąć na swoje barki tworzenie poszczególnych elementów filmu.