"Musisz poznać, gdzie jest wiedza i mądrość. I zrozumieć swoją kulturę wolności" – głoszą członkowie zespołu Brand Nubian. "Niech będzie pochwalony Allah, czyli ja" – rapują Poor Righteous Teachers.

"Chwała, alleluja, nie jestem tu po to, by cię ogłupić, ale żeby nakarmić twoją duszę, gdy uczę cię najczystszej wiedzy" – deklaruje z kolei The Genius z Wu-Tang Clan.

Ci Mistrzowie Ceremonii, tak jak przed laty robiły to Czarne Pantery, czy też legendarny przywódca ruchu afroamerykańskiego Malcolm X, pragną dziś na koncertach i w muzycznych klipach uświadomić amerykańskim Murzynom ich wartość. Robią to, głosząc specyficzną odmianę czarnego islamu o nazwie Five Percenters, czyli Pięcioprocentowcy. Jego przesłanie ma bardzo niewiele wspólnego z zasadami wyznawanymi przez mainstreamowych muzułmanów – nie nakazuje modlić się pięć razy dziennie, pościć w czasie ramadanu ani odbywać pielgrzymki do Mekki. Głosi natomiast, że to Murzyni stoją najwyżej w hierarchii stworzenia i każdy czarny mężczyzna jest bogiem Allahem, a czarna kobieta jego ziemią. Stąd wzięła się nazwa ruchu: Naród Bogów i Ziem.

"85 proc. ludzi wierzy w tajemniczego Boga; tych łatwo zwieść, ogłupić, ogłuszyć i oślepić. Kolejne 10 proc. to ciemiężyciele, którzy wykorzystują ignorancję większości: to biali, ale także chrześcijańscy czarni pastorzy. I tylko ostatnie 5 proc. to biedni prawi nauczyciele – czarni, którzy rozumieją, kim naprawdę są, i dlatego stali się bogami" – krzyczał kilkadziesiąt lat temu na ulicach Harlemu samozwańczy prorok Clarence Jowars Smith, który czerpał z długiej tradycji proroków głoszących ideologię czarnej supremacji.

Pierwszym z nich był Elijah Muhammad. "Robię, co w mojej mocy, by uświadomić czarnym, że biała rasa i jej religia, czyli chrześcijaństwo, to ich otwarci wrogowie" – głosił jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku lider Narodu Islamu. "Dzięki pomocy Allaha odrzucicie strach i zrozumiecie, że czarna skóra jest najlepsza" – grzmiał Muhammad, przyciągając rzesze sfrustrowanych byłych członków różnych kościołów protestanckich.

Czarni muzułmanie, protestując przeciwko traktowaniu ich jak niewolników, a nie pełnoprawnych obywateli, odrzucali też imiona nadane im przez dawnych panów i zastępowali je zwykłym X. Tak właśnie zrobił najbardziej znany członek Narodu Islamu i jego rzecznik legendarny Malcolm Little. Już jako Malcolm X występował przeciwko ruchowi czarnych obrońców praw człowieka, a zwłaszcza Martinowi Lutherowi Kingowi i jego idei integracji z białą większością USA. Do Narodu Islamu należał początkowo także sam Clarence Jowars Smith, który uznał jednak, że dawni koledzy mamią czarne rzesze „tajemniczym bogiem w niebiosach” i założył własną organizację o nazwie Pięć Procent Narodu Islamu.

Był to sam koniec lat 60. i w Nowym Jorku rodził się właśnie nowy gatunek muzyki: hip-hop. Czarni raperzy szybko doszli do wniosku, że to oni właśnie są owymi wybranymi pięcioma procentami „prawych nauczycieli” i dlatego muszą nieść słowo pozostałym nieświadomym wiedzy 85 proc. czarnych braci. Dlatego właśnie hiphopowa legenda wschodniego wybrzeża Busta Rhymes nawołuje w jednym ze swych hitów: „Czarnuchy, stańcie na rogach, Bóg buduje dzięki lekcji Pięcioprocentowców”.

Do nauk Narodu Bogów i Ziem nawiązują i nawiązywały też w swoich piosenkach dziesiątki innych hiphopowych gwiazd, takich jak Erykah Badu, Queen Latifah, The Fugees, The Roots, Ice Cube, Big Daddy Kane, Mobb Deep czy Gang Starr. To właśnie oni rozpowszechnili jego ideologię daleko poza granice Stanów Zjednoczonych.

"Miałem 15 lat, gdy usłyszałem przesłanie skandowane przez raperów. Byłem wówczas w bardzo ciężkiej sytuacji, musiałem sam utrzymywać rodzinę, bo moja matka cierpiała na ciężką depresję, wszyscy kumple należeli do gangów i łatwo było zejść na złą drogę" – tłumaczy w rozmowie z DZIENNIKIEM jeden z członków Narodu Bogów i Ziem Sha-King Allah Cehum.

"Słowa, że czarny mężczyzna jest bogiem, dały mi świadomość własnej wartości i siłę, by przetrwać. Zostałem wychowany na katolika, ale pojąłem, że klepanie paciorków nic mi nie pomoże i muszę wziąć odpowiedzialność za swoje życie we własne ręce" – dodaje z przekonaniem.

Podobne oświecenie przeżyła większość członków Narodu. „Ojciec Allah (czyli Clarence Jowars Smith, założyciel ruchu) zaniósł swoje przesłanie do biednych, ludzi z marginesu. Wielu jego uczniów było narkomanami, przestało się uczyć. Jednak Allah wytłumaczył im, czemu życie jest tak ciężkie dla czarnego człowieka” – pisał wyznawca ideologii Narodu Bogów i Ziem o pseudonimie Beloved Allah.

Choć może się to wydawać zaskakujące, wartości wpajane przez złotozębnych raperów mieszkańcom wielkomiejskich gett niewiele różnią się od tych głoszonych z ambony przez księży do radykalnych białych prawicowców.

"Rzeczywiście jesteśmy bardzo konserwatywni" – przyznaje Sha-King Allah Cehum. "Najważniejsza jest dla nas rodzina, a także sąsiedzi. Ogromną troską otaczamy nasze dzieci, troszczymy się o ich edukację" – tłumaczy ten 25-letni Portorykańczyk, który sam uczy w domu dziecko, bo nie ufa fatalnemu jego zdaniem systemowi publicznej edukacji w USA. Każdy z jego znajomych angażuje się w prace społeczne, bo obywatelska postawa i przestrzeganie prawa to istotny element ideologii Narodu.

"Rzeczywiście członkowie Narodu Bogów i Ziem tworzą silne wspólnoty. Jeśli rozpada się rodzina, matki mogą liczyć na pomoc w wychowaniu potomstwa. To zasadnicza różnica w porównaniu z sytuacją innych czarnych samotnych matek, które zazwyczaj pozostawione są same sobie" – mówi DZIENNIKOWI muzykolog i kulturoznawca Felicia M. Miyakawa, autorka książki „Five Percenter Rap: God Hop’s Music, Message, and Black Muslim Mission”. Jej zdaniem Pięcioprocentowcy wywierają bardzo pozytywny wpływ na społeczność, w której żyją.

Czarni hiphopowcy, a już szczególnie Pięcioprocentowcy, nie kojarzą się jednak przeciętnym Amerykanom z dobrymi sąsiadami i rodzicami, a raczej z rasizmem i bezwzględnymi gangsterami. Centrum ds. Kontroli Narkotyków uznało, że Naród Bogów i Ziem to jeden z najniebezpieczniejszych gangów ulicznych, który dopuszcza się brutalnych przestępstw i handluje narkotykami.

Pięcioprocentowców wiązano też, zupełnie niesłusznie, z głośną sprawą snajperów z Waszyngtonu, którzy w 2002 r. zabili 16 osób. Powszechnie oskarża się ich również o to, że nie poczuwają się do odpowiedzialności za swoje czyny, bo uważają się za bogów. "Wszystko przez to, że niektórzy dołączają do nas, nie rozumiejąc, o co nam chodzi" – wyjaśnia Sha-King Allah Cehum. "Jeśli ktoś już wcześniej nienawidził białych i dołączył do Narodu, to przekręca nasze przesłanie, krzyczy wszem i wobec: „Biali to diabły”. A nam wszystkim przypina się przez to łatkę rasistów" – przekonuje.

Zdaniem dr Felicii M. Miyakawy ta zła opinia jest niezasłużona, bo choć wśród Pięcioprocentowców nie brak czarnych owiec, to jednak większość z nich nie jest ani przestępcami, ani tym bardziej rasistami. "W tej chwili Pięcioprocentowcy przeżywają trudny okres. W skomercjalizowanym hip-hopie króluje ideologia imprezowa, a teksty piosenek są coraz głupsze. Natomiast zaangażowane społecznie zespoły takie jak Pięcioprocentowcy cienko przędą. W społeczeństwie amerykańskim rośnie także niechęć do muzułmanów, co odczuwają na własnej skórze nawet ludzie o bardzo luźnych związkach z islamem" – tłumaczy Miyakawa.

Sha-King Allah Cehum twierdzi jednak, że dzięki hip-hopowi i internetowi ruch kwitnie, a nawet rozszerza się na Kanadę, Puerto Rico i Wielką Brytanię. "Ostatnio przyszedł do mnie nawet 14-letni Irańczyk i chciał dowiedzieć się więcej o Narodzie. To znaczy, że rośniemy w siłę" – śmieje się mężczyzna.