Śpiewające wiewiórki lepsze od Bee Gees
Twórca „Garfielda 2” pozostaje pod nieuleczalnym urokiem małych zwierzątek, tym razem wziął na warsztat, znane z popularnego serialu, gadające i śpiewające wiewiórki. Wyszło coś pomiędzy „Shrekiem” i „Jelonkiem Bambi”
- Animowane wiewiórki wróciły na ekrany
- Cienkie disco uratuje życie
- Słodko-gorzkie praskie miraże
- Kate Winslet zastąpi ciężarną Nicole
- Klątwa legendy dopadła Willa Smitha
- "Garfield: Koty górą"
- Steven Spielberg nakręci film o Bee Gees
- Robin Gibb z hitami Bee Gees w Warszawie
- Robin Gibb potwierdził występ w Warszawie
- Wokalista legendarnego zespołu walczy o życie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Alvin i wiewiórki” to kultowa, przynajmniej w Stanach, kreskówka opowiadająca o zespole tytułowych gryzoni, który odnosi sukcesy w pierwszych latach rozkwitu rock’n’rolla. Pomysł stworzenia aktorskiej wersji serialu narodził się już 10 lat temu. Problem jak przenieść bajkę sprzed 50 lat w obecne realia tak, by nie "trąciła myszką” rozwiązał Jon Vitti. Scenarzysta "Simpsonów” miał za zadanie połączyć tradycyjną rodzinność z przewrotnością i ironią, do której przywykł współczesny widz.
Wiewiórki po tym jak "ścięto” ich leśny dom, trafiają do mieszkania Dave’a (Jason Lee), nieudanego kompozytora, wciąż marzącego o sukcesie. Niestety, w dobie Justina Timberlake’a pisze on piosenki w stylu Joan Baez, nic więc dziwnego, że jego dawny kumpel ze studiów Ian (David Cross), a obecnie właściciel dużego studia nagrań, nieustannie odprawia go z kwitkiem. Dave szybko odkrywa muzyczny talent nowych lokatorów, upatrując w tym od dawna wyczekiwanej szansy. Także Ian wietrzy niezły interes. Niestety, okazuje się ich koncepcje na komercyjne wykorzystanie gryzoni zaczynają się poważnie różnić.
Film Tima Hilla to nic więcej niż kolejna familijna produkcja serwowana w okolicach Bożego Narodzenia. Z jednej strony widzowie dostają rodzinny klimat przywodzący na myśl disneyowskie produkcje - tytułowe wiewiórki to trójka sierot szukająca w Davie namiastki ojca. Swoją drogą jak bardzo samotni muszą być współcześni amerykańscy single, skoro potrzeba aż gadających gryzoni, by obudzić w nich rodzinne potrzeby. Z drugiej, świat show-biznesu jest tu tak groteskowy i przerysowany, że poza pyszną parodią, otrzymujemy także pewien walor edukacyjny. Pochwalić należy porcję kapitalnie przerobionych starych piosenek (część z nich to hity z oryginalnego serialu) i perfekcyjną, łączoną z grą aktorów animację. Ogląda się to miło, ale tylko tym, którzy nie widzieli "Kto wrobił królika Rogera”.
ALVIN I WIEWIÓRKI
(Alvin And The Chipmunks)
USA: 2007; Reżyseria: Tim Hill; Obsada: Jason Lee; Dystrybucja: Imperial-Cinepix; Czas: 91 min
Premiera: 11 stycznia



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!