"Katyń" dla tych, którzy nie wiedzą

"Katyń" miał dotrzeć do starszej i młodszej widowni i - według Wajdy - to się udało Fot. fot. Marcin Lobaczewski / Inne
Chciałem, żeby "Katyń" był filmem-elegią, która pozwoli rozstać się z tym tematem - powiedział Andrzej Wajda na dorocznym sympozjum w Los Angeles poświęconym filmom zagranicznym nominowanym do Oscara. I zapewnił, że nie chciał antagonizować stosunków z Rosją, ale by świat poznał prawdę o tej zbrodni.
- Władze Rosji patrzyły na mord w Katyniu
- Białoruski MON: W Katyniu zabijali naziści
- Bukmacherzy stawiają na Katyń
- Ameryka powinna docenić staroświeckie kino Wajdy
- Milion dolarów na Oskara dla Wajdy
- Rosjanie obejrzą prawdę o Katyniu
- Amerykanie muszą zobaczyć "Katyń"
- Putin uznał Katyń za zbrodnię stalinowską
- Rosja mówi o "Katyniu"
- Anglicy obejrzą "Katyń"
- Zobacz, kto dostał Oscara
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na sympozjum, które odbyło się hollywoodzkim Samuel Goldwyn Theater w przeddzień dzisiejszej uroczystości rozdania nagród amerykańskiej Akademii Filmowej, pokazano kilkuminutowe fragmenty pięciu nominowanych filmów, a ich twórcy opowiadali o swojej pracy nad nimi, dzielili się refleksjami z uczestnikami spotkania i odpowiadali na ich pytania.
Wajda mówił m.in, że zależy mu, aby "Katyń" nie prowadził do nowych napięć w stosunkach Polski z Rosją, ale podkreślił, że zrealizowanie filmu na temat masakry 20 tysięcy polskich oficerów w ZSRR było koniecznością. "Stalin chciał pozbawić Polskę elity intelektualnej przed zajęciem kraju. Dlatego jest to taka głęboka i niezabliźniona rana" - powiedział Wajda.
Wielu Amerykanów, nawet wykształconych na uniwersytetach, nie zna historii Polski i sprawy Katynia. Prowadzący sympozjum znany producent, laureat Oscara Mark Johnson, przedstawiając Wajdę wyjaśniając o czym opowiada film powiedział - "tym którzy nie wiedzą".
Andrzej Wajda przypomniał, że jest to dla niego osobisty, wyjątkowo bolesny temat. Jego ojciec Jakub zginął w Katyniu, a matka do końca miała nadzieję - podobnie jak bohaterka filmu - że żyje, gdyż nie było go na liście katyńskiej. "Uznałem, że najlepiej opowiedzieć prawdziwą historię moich rodziców" - powiedział.
Dodał też, że robiąc film obawiał się, czy będzie on masowo oglądany i czy młodzi aktorzy, dla których temat należy do historii, podołają zadaniu. "I tu spotkało mnie coś fantastycznego - aktorzy doskonale się odnaleźli. Ci młodzi są po prostu częścią tego społeczeństwa" - powiedział reżyser.
"Katyń" jako jedyny z pięciu nominowanych filmów zagranicznych nie ma jeszcze dystrybutora w USA. "Dystrybutora nie ma, ale jeśli jutro mi się poszczęści, to kto wie..." - powiedział Wajda.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!