Dziennik.plKultura

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

Tylko pierwszy akapit

2008-03-22 | Ostatnia aktualizacja: 18:21 | Komentarze: 0 | skomentuj
Dziennik jest prawdopodobnie najsłabszą książką w dorobku Chucka Palahniuka

Dziennik jest prawdopodobnie najsłabszą książką w dorobku Chucka Palahniuka / Inne

Chuck Palahniuk to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i poczytnych amerykańskich autorów. Niestety, "Dziennik" jest prawdopodobnie najsłabszą książką w dorobku pisarza.

Fabuła powieści obraca się wokół niespełnionej malarki, Misty Wilmot, której życie z dnia na dzień zaczyna zmieniać się w koszmar osaczenia. Jej mąż tkwi w śpiączce po próbie samobójczej, a ona sama pada ofiarą demonicznego spisku, uknutego przez teściową i resztę mieszkańców wyspy Waytansea. Książkę można czytać też jako dialog z twórczością niedawno zmarłego Iry Levina, na którego książki Palahniuk wielokrotnie się powoływał.

Tak jak w "Żonach ze Stepford" czy "Dziecku Rosemary" mamy zagubioną bohaterkę, zaocznie skazaną na klęskę w wyniku zmowy najbliższych jej osób.

O ile jednak Levin swoimi pozornie rozrywkowymi powieściami demaskował niewygodną prawdę o miejscu kobiety w społeczeństwie, o tyle w "Dzienniku" nieskładna fabuła staje się tylko pretekstem do zastosowania paru znanych już stylistycznych chwytów. Mamy więc encyklopedyczne wypisy z wiedzy ogólnej, lakoniczny, oparty na zdaniach kluczach styl i mniej lub bardziej drastyczne scenki rodzajowe. W innych książkach Palahniuka ten pisarski koncept gra jak marzenie, w "Dzienniku" konwencja ulega jednak wyczerpaniu, czemu nie pomaga czysto dekoracyjna fabuła i niedopracowane postaci. Jakby tego było mało, autor postanowił uraczyć czytelnika szeregiem prawd o niedoli artysty i bólu tworzenia. Te wplecione w narrację, poprzetykane epizodami z życia znanych malarzy sentencje o nierozerwalności aktu kreacji i bólu czynią powieść Palahniuka niebezpiecznie oczywistą.

Mimo wszystko "Dziennikowi" nie można odmówić jednego - jest on zaopatrzony w jeden z najlepszych powieściowych pierwszych akapitów ostatnich lat. Bo jak tu odłożyć książkę po przeczytaniu takiej frazy: "Telefonował jakiś mężczyzna z Long Beach. Zostawił na sekretarce długą wiadomość, mamrotał i wrzeszczał, (...) klął i groził, że zadzwoni na policję, żeby Cię zaaresztowała. (...) Ten człowiek, który dzwonił z Long Beach, mówi, że zginęła mu gdzieś łazienka".

Dziennik

(Diary)

Chuck Palahniuk, przeł. Lech Jęczmyk, Niebieska Studnia 2008

Jakub Żulczyk
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zaufaj ekspertom i
schudnij skutecznie.

Najczęściej komentowane

«