Największymi wydarzeniami trwającej do końca maja imprezy będą m.in. przekrojowa wystawa polskiej fotografii XX w. "Marzyciele i świadkowie" oraz ekspozycje prac Zofii Rydet i Stefanii Gurdowej.

Tegoroczny „Miesiąc fotografii” zorganizowano pod hasłem "Młodość". Dorastanie, dojrzewanie, młodość nie są już we współczesnym świecie wstępem do prawdziwego życia, ale stają się wręcz jego treścią. Wpływa to na obecny kształt kultury, styl życia czy modę, ale niesie ze sobą także znacznie poważniejsze przemiany społeczne. Nie można się zatem dziwić, że młodość stała się tematem dla fotografii. Jest w niej zresztą bardzo różnie opisywana.

Maggie Cardelus pokazuje zdjęcia własnego syna. Zmieniają się jak w kalejdoskopie. Są tu narodziny, dorastanie, spotkania rodzinne, podróże. Artystka opowiada historię bardzo prywatną, rodzinną, ale to także świadectwo przemian obyczajowych, stylu życia, wreszcie opowieść o mijającym czasie.

Z kolei Agata Biskup wraca do rodzinnego domu. Za chwilę ma zostać zniszczony. Biskup odtworzyła widoki zapamiętane z dziecinnych lat, fragmenty wnętrz, sprzęty - jakby pragnęła zachować jak najwięcej świadectw. Z kolei Glen E. Friedman od lat przypatruje się kolejnym kulturom młodzieżowym. Dokumentował skateboarding, scenę punkrockową, wreszcie rap i hip-hop. Towarzyszył młodym ludziom, wchodził do ich wspólnot. Powstały zdjęcia odległe od reporterskiej sztampy.

Inni artyści zwracają uwagę na problemy społeczne. Na Rynku Głównym można oglądać fotografie Fernando Moleresa przedstawiające dzieci pracujące w niebezpiecznych warunkach. Natomiast Mohamed Bourouissa zajął się przedmieściami francuskich miast. To sceny podpatrzone na ulicy czy korytarzach wielkich bloków. Pozornie nic się w nich nie dzieje, ale czuć napięcie, niepokój. Konflikt już istnieje, trwa. Zamieszki sprawiają jedynie, że dostrzegają go inni, dla których przedmieścia to odległy, obcy świat.

Są wreszcie na festiwalu prace o starości i przemijaniu. Krakowski festiwal pokazuje także inne ważne zjawisko we współczesnej fotografii. Artyści sięgają po cudze prace, do archiwów, także internetowych. Z tych znalezisk tworzą nowe, własne opowieści. Thomas Dworzak pokazuje na przykład zdjęcia Talibów, które znalazł w Kandaharze w 2002 r.

Okazuje się, że chociaż niszczyli cudze wizerunki, to chętnie zamawiali własne. Widzimy młodych ludzi, o mocnym makijażu, na kiczowatym tle. Często trzymają w rękach karabiny. Zdarza się, że celują w obiektyw. To fotografie naiwne, chwilami komiczne, ale nie sposób zapomnieć o świecie, który pragnęli stworzyć. Natomiast Mikołaj Długosz wykorzystał znalezione w internecie amatorskie zdjęcia. Ich autorzy pragną, by to co fotografują, wyglądało podobnie jak obrazy pojawiające się w prasie czy TV. Naśladują reklamy, tworząc ich naiwne powtórzenia.

Drugim bohaterem „Miesiąca fotografii” jest zawsze zaproszony kraj. Tym razem wybór padł na Polskę. To zaskakująca decyzja. Za mało jest znana? Dziś raczej można mówić o dużym zainteresowaniu sztuką z Polski. Jednak w niewielkim stopniu dotyczy to fotografii. W Krakowie pokuszono się o próbę przyjrzenia się jej przeszłości, ale też stworzenia mapy najbardziej istotnych obecnie zjawisk.

Wystawa "Marzyciele i świadkowie" przygotowana przez wybitnego artystę Wojciecha Prażmowskiego w Arsenale to imponujący przegląd polskich fotografii ubiegłego stulecia. Jest to także próba rewizji jej przeszłości. Są tu klasycy z Janem Bułhakiem na czele, przedstawiciele kolejnych awangard od Karola Hillera i Stefana Themersona po Natalię LL i Józefa Robakowskiego.

Obok siebie umieszczono eksperymentatorów, dokumentalistów, wybitnych twórców reportażu, podkreślając bardziej podobieństwa niż różnice. Czasami dostrzeżono zaskakujące analogie. Inne zestawienia szokują, przypominają o bardzo różnych obliczach polskiej fotografii, jak minimalistyczna praca Zygmunta Rytki przedstawiająca trzy kamienie umieszczona obok „Czasu Apokalipsy” Chrisa Niedenthala, słynnego zdjęcia czołgu przed kinem Moskwa - fotografii, która stała się jednym z symboli stanu wojennego. Powstał obraz dość koherentny. Jednak przy tej okazji zagubiono chyba swoistość i odrębność bardzo różnych przecież postaw.

Jednak rewelacją festiwalu są dwie wystawy poświecone fotograficzkom. Galeria Starmach pokazuje „Zapis socjologiczny” Zofii Rydet. W latach 1978 – 1997 objeżdżała ona Polskę, docierając do zwykłych, często wiejskich domów. Fotografowała ich mieszkańców w ich codziennym otoczeniu, na tle sprzętów i przyozdabiających ściany świętych obrazów, kilimów i zdjęć bliskich. Stworzyła niezwykły obraz polskiej prowincji, świata odchodzącego już w zapomnienie.

W Synagodze Kupa można z kolei oglądać zdjęcia Stefanii Gurdowej działającej w latach 1921- 1937 na galicyjskiej prowincji. Agnieszka Sabor i Andrzej Kramarz odnaleźli stworzone przez nią portrety mieszkańców Dębicy, Mielca i Ropczyc. Te niewielkie zdjęcia, skromne i proste, zaskakują realizmem, a nawet brutalnością spojrzenia na fotografowane osoby. Polska historia fotografii powiększyła się o kolejną, znaczącą postać.

Największe emocje wzbudzi zapewne „Wenus Polska 2008” przygotowana przez Adama Mazura w budynku dawnej kuchni Brata Alberta na Kazimierzu. Odwołał się on do słynnych wystaw organizowanych w latach gierkowskich w Krakowie. Nie ma tu jednak zdjęć pełnych erotyzmu. Te można znaleźć w każdym kiosku. To wystawa o dzisiejszym sposobie przedstawiania ciała, o definicjach kobiety w reklamie, mediach, w popularnych wyobrażeniach.

Mówi także o bardzo różnych obliczach erotyki. Jest tu problem pornografii i miłości na sprzedaż, ale są tu także obrazy zwykłej codzienności, zwykłego przebywania razem, zapisu kolejnych dni, jak w pracy Mikołaja Komara. Co ciekawe, wystawa została zdominowana przez prace kobiet, to w jaki sposób patrzą na siebie i na mężczyzn. Artystki ostro przyglądają się dominującym wzorcom kobiecości, jak w pracach Zorka Project "Bokserki", "Misski" i "Drag Queen". Pokazują ciała poddawane zabiegom, chore, starzejące się. Ta i inne wystawy pokazują, że chociaż żyjemy w świecie zdominowanym przez reprodukcje rzeczywistości i niemalże każdy z nas bywa fotografem, to nadal można spróbować pokazać coś, co nas zaskoczy lub zmusi do zastanowienia.

p

Miesiąc fotografii, Kraków, wystawy czynne do końca maja. "Marzyciele i świadkowie. Fotografia polska XX wieku", Arsenał Muzeum Książąt Czartoryskich, Kraków, wystawa czynna do 20 lipca.