Bajka dla dzieci i dorosłych drani
Recenzenci omijają zwykle szerokim łukiem teatry lalkowe, bo i uważa się, że nie wypada, że będziemy niepoważni, że to nie ten target. O tym, że popełniamy błąd, niech świadczy "Słowik" Frantiszka Pavliczka według znanej baśni Andersena - pisze w DZIENNIKU Tomasz Mościcki, krytyk teatralny.
- Dyktatura w Disneylandzie
- Cały świat z papieru
- Agnieszka Glińska: Dzieci lubią się bać
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Patrząc na bardzo wyrafinowane plastycznie i bardzo dobrze zagrane przedstawienie Eweliny Pietrowiak zastanawiałem się, jak to jest z tym targetem. Niby przedstawienie dla dzieci, ale uderza
często w poważny ton.
To przecież nie tylko opowieść o ludzkiej głupocie ceniącej bardziej sztuczność od rzeczy pięknych. Ta baśń Andersena na scenie Guliwera nabrała także innych znaczeń. Dworskie intrygi,
schlebianie władzy " brzmi to wszystko niepokojąco znajomo. Przedstawienie z Guliwera pokazuje, że i w teatrach lalkowych opowiada się czasem " jak to napisał niegdyś
Mieczysław Jastrun " "bajki, lecz dla dorosłych drani, nie dla dzieci".
Ten spektakl budzi nawet tęsknotę, by reżyser popróbowała kiedyś swoich sił z lalkami. Należy ona do wąskiej grupy młodych artystów, którzy szukają sposobu, by o świecie opowiedzieć
scenicznym znakiem. I takich formalnych igraszek jest w tym przedstawieniu całkiem sporo. Słowik nie ćwierka, lecz odzywa się przepięknym sopranem Justyny Samborskiej, podczas gdy ten fałszywy
popiskuje zgrzytliwą muzyczką, sam zaś błyskającymi diodami przypomina tandetnego graja z jakiegoś równie tandetnego hipermarketu. Z radością patrzy się na scenografię wykorzystującą
motyw rozkładanych wachlarzy. Tworzą one i las, i dekorację cesarskiego dworu. Wreszcie oddech od pseudokonstruktywizmu ostatniej dekady, tej orgii metalu i plastiku zaśmiecającego nasze
sceny.
Jest "Słowiku" kilka ról, które zapadają w pamięć. Muzyk intrygant Tomasza Kowola, bardzo dobra rola Stolnika (Georgi Angiełow), nade wszystko zaś wzruszający cesarz Jacka
Kissa, który z roli cesarza zrobił naszkicowane kilkoma kreskami studium ludzkiej samotności, strachu przed przychodzącą śmiercią. W Guliwerze potraktowano i młodych, i starszych widzów
poważnie, bez kokietowania i upupiania.
p
Frantiszek Pavliczek, "Słowik wg Hansa Christiana Andersena". Przekład: Krzysztof Niesiołowski. Reżyseria: Ewelina Pietrowiak. Scenografia: Szymon Gaszczyński. Teatr Guliwer, Warszawa.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!