Tom zawiera listy z lat 1952-1963.Czesław Miłosz, który zdezerterował z komunistycznej placówki dyplomatycznej w Paryżu, był bojkotowany przez polskich emigrantów. Schronienie i oparcie znalazł w Maisons-Laffitte, siedzibie Jerzego Giedroycia. Już wtedy zaczęli się kłócić o II Rzeczpospolitą. Szef "Kultury" wciąż uważał się za piłsudczyka. Miłosz oceniał dwudziestolecie bardzo krytycznie.

Ten spór zdominował pierwsze lata korespondencji. Miłosz zarzucał też Giedroyciowi marginalizowanie spraw kultury na korzyść polityki. Redaktor "Kultury" często zwracał się do poety z konkretnymi prośbami, zamówieniami artykułów i bardzo często spotykał się z grzeczną odmową. "Nie mam zamiaru być instrumentem żadnej, choćby najpodnioślejszej polityki, bo mnie chodzi o substancję, a nie o dziennikarskie jednodniowe efekty" - tłumaczył w jednym z listów autor "Zniewolonego umysłu".

Dopiero w 1963 roku, po 11 latach korespondowania autorzy zrezygnowali z formy "Drogi Panie" i zaczęli się do siebie zwracać "Drogi Czesławie" i "Drogi Jerzy". Ale w epoce Gierka znowu się poróżnili. "Nie wiem, co u Ciebie większe: dość dziecinna megalomania czy kompleks niedopieszczenia" - chłostał Miłosza Giedroyc w 1972 roku. Poeta z kolei deklarował wobec redaktora "Kultury" podwójne uczucia: "podziw graniczący z uwielbieniem i sceptycyzm przeradzający się czasem w irytację".

Giedryc wierzył w bliski upadek komunizmu. "Jesteśmy w przededniu rewolucji w kraju" - pisał pod wrażeniem rozruchów z 1976 roku. Miłosz ripostował: "jakiekolwiek ruchy będą zmiażdżone przez tanki i helikoptery". Odtąd wyraźnie maleje liczba i częstotliwość wymiany listów. Przyszły noblista i gospodarz Maisons-Laffitte piszą do siebie coraz rzadziej i coraz bardziej lakonicznie.

"W dialog obydwu wybitnych indywidualistów, oparty na zgodzie co do zasadniczych przekonań, wyraźnie wpleciony jest spór, spór o stosunek do polityki, o powinności wobec zniewolonego kraju, o program i zadania 'Kultury'. Listy te są nader ważnym źródłem historycznym, chociażby dlatego, że obejmują dłuższy okres czasu niż korespondencja Giedroycia z innymi adresatami" - napisał we wstępie do ksiażki jej redaktor, Marek Kornat.