Zeszłoroczna wersja "Football Managera" w ojczyźnie futbolu, Anglii, utrzymywała się na szczycie sprzedaży przez 22 tygodnie. W tym roku Sports Interactive zapowiedziało rewolucyjne zmiany. Na szczęście rewolucja nie pożarła swoich dzieci. Można powiedzieć, że obyło się bez rozlewu krwi, większości graczy innowacje powinny przypaść do gustu.

Największe kontrowersje wzbudzał zamiar wprowadzenia do rozgrywki trzeciego wymiaru. Wielu fanów serii przyjęło ten pomysł z dużymi obawami. Do tej pory mecze można było oglądać tylko w trybie 2D, który świetnie się sprawdzał. Jednak pod wpływem konkurencji ze strony "FIFA Manager" EA programiści ze Sports Interactive postanowili uatrakcyjnić swoje dzieło pod względem graficznym. Nie należy się spodziewać fajerwerków w stylu "FIFA" czy "Pro Evolution Soccer". Postawiono na klarowność i funkcjonalność. Dzięki widokowi 3D można dokładniej obserwować poczynania piłkarzy na boisku.

Inne zmiany nie są może widoczne od razu, ale warto poświęcić im uwagę, ponieważ to one mają największy wpływ na rozgrywkę. Uaktualniono oczywiście bazę danych, która w tym momencie zawiera szczegółowe statystyki około 370 tysięcy piłkarzy. Karierę możemy zaś rozpocząć w 53 krajach pięciu kontynentów. Poprawiono także kontakty z mediami. Wirtualne gazety roją się od plotek o transferach, a przed każdym ważniejszym meczem zasypywani jesteśmy gradem pytań o taktykę i poszczególnych futbolistów. Co ciekawe, dziennikarze zapamiętują nasze wcześniejsze wypowiedzi. Warto więc być szczerym, bo niekonsekwencje zostaną nam wypomniane.

Zmieniła się również rola asystenta. Teraz jego uwagi są naprawdę pomocne i wyczerpujące. Zasugeruje nie tylko, jakiego piłkarza warto sprowadzić, ale też udzieli wskazówek w trakcie meczu. To ukłon w stronę graczy rozpoczynających swoją przygodę z "Football Managerem". Poziom trudności jest naprawdę wysoki i bez szczegółowych ustawień taktycznych nie da się odnieść sukcesu nawet Manchesterem United czy FC Barceloną. Asystent podpowie na przykład, którego zawodnika kryć indywidualnie, czy też kogo agresywniej zaatakować. Lista innowacji jest dużo dłuższa, a niektóre można odkryć dopiero po wielu godzinach fascynującej rozgrywki.

Nie ma bardziej realistycznego wirtualnego świata - przynajmniej jeśli chodzi o gry sportowe - od tego, który kreuje "Football Manager 2009". Trzeba tylko uważać, żeby się w nim za bardzo nie zatracić.

Krzysztof Cieślik

"Football Manager 2009"

Sports Interactive, dystr. CD Projekt,
PC, napisy pol., 3+

p

Chcieliśmy stworzyć piłkarski kosmos

W stolicy Czech, kraju mniejszego od Polski, za to bardziej cenionego jako piłkarska potęga, dobrze rozmawia się o futbolu. O tym, dlaczego w "Football Managerze" nie ma graczy o trzech nogach ani zbliżeń na Cristiano Ronaldo opowiada "Kulturze" Miles Jacobson, dyrektor Sports Interactive

Krzysztof Cieślik: W 1992 roku, kiedy ukazał się pierwszy "Championship Manager", chyba nikt nie spodziewał się, że piłkarski menedżer może tak bardzo spodobać się graczom. Jak wpadliście na pomysł gry?
Miles Jacobson: Sports Interactive nie wymyśliło gatunku menedżerów. Przedtem było wiele gier tego typu. Różnica polega na tym, że my spróbowaliśmy wykreować cały piłkarski wszechświat. Wcześniej menedżery pozwalały na przykład tylko na grę w Anglii, i to w jednej lidze. Pierwotny "Football Manager" na ZX Spectrum na koniec sezonu zmieniał statystyki każdego z zawodników, tzn. twój gwiazdor mógł stać się rok później piłkarzem najsłabszym. My z kolei pragnęliśmy skonstruować świat nieustannie ewoluujący. Pierwsza gra, którą zrobiliśmy jako Sports Interactive, to "Championship Manager" wydany przez Domark. Tam nie było nawet prawdziwych zawodników. Pojawili się dopiero w "Championship Managerze 2". "Championship Managera" robiliśmy do edycji 2003/2004. Teraz zajmujemy się "Football Managerem", zaś Eidos, z innym zespołem ludzi, produkuje "Championship Managera".

Z każdym rokiem macie coraz silniejszą konkurencję ze strony gry Electronic Arts "FIFA Manager".
Oczywiście, są na rynku inne gry menedżerskie, ale bardzo się różnią od naszej. "FIFA Manager" to zupełnie inna gra niż "Football Manager". Myślę, że tak długo, jak będziemy wprowadzać innowacje, do gatunku i do naszej gry, będzie dobrze. Kiedy gra stanie się nudna, na pewno zajmę się czymś innym. Robienie gier komputerowych to praca, która pochłania bardzo dużo czasu. Jeśli nie sprawia ci to przyjemności, powinieneś poszukać innego zajęcia.

Tegoroczna wersja "Football Managera" jest najbardziej rewolucyjną od czasu "Championship Managera 4", który był najlepiej sprzedającą się grą w dniu premiery... ale już nie jest. Pięcioletni rekord Sports Interactive został właśnie pobity przez nowy dodatek do "World of Warcraft". Gratulacje dla Blizzarda!

Najważniejszą zmianą w grze jest nowy tryb prezentowania meczu: planszę zastąpiła trójwymiarowa perspektywa. Postawiliście na przejrzystość, a nie na oszałamiającą grafikę. Celem było chyba przede wszystkim to, żeby na zmianie nie ucierpiała rozgrywka?
Celem było wprowadzenie do gry świeżości. Bardziej niż na ładnej grafice zależało nam na udoskonaleniu rozgrywki. Nie skupiamy się na efektownej oprawie wizualnej. Przede wszystkim chcemy, żeby gra dawała doświadczenie najbliższe temu, jakim jest prowadzenie klubu piłkarskiego. Dlatego tryb 3D wygląda tak, a nie inaczej. Notabene uważam, że animacje w meczu są świetne. Nie zamierzamy jednak dawać zbliżeń wybranych zawodników ani koncentrować się na zwodach Cristiano Ronaldo. W naszej grze chodzi o mecz, o drużynę. To RPG o całym piłkarskim kosmosie.

Co można jeszcze zmienić w "Football Managerze"? Jak wyobraża pan sobie grę za kilka lat?
Mamy setki stron A4 ze spisanymi pomysłami i wiele notatek w naszej bazie danych. Jednak nigdy nie mówię o zmianach, dopóki nie ma ich w grze - dlaczego miałbym pomagać konkurencji? Drugim powodem jest to, że niektóre pomysły mogą nie wypalić. Sprawdzamy wiele rozwiązań.

Jak blisko rzeczywistości może być piłkarski menedżer?
Myślę, że jesteśmy całkiem blisko. Staramy się stworzyć grę tak realistyczną, jak to tylko możliwe. Jeśli ludzie, którzy grają, wierzą, że znajdują się w piłkarskim kosmosie - wówczas osiągnęliśmy wyznaczony cel. Statystyki w lidze angielskiej w grze i w rzeczywistej lidze angielskiej są na koniec sezonu zbliżone. Podobnie wygląda tabela strzelców czy liczba czerwonych kartek, które zawodnicy dostają na prawdziwej murawie i w "Football Managerze".

Macie najbardziej rozbudowaną bazę piłkarzy. Można ją porównać z wiedzą poszukiwaczy talentów z najlepszych klubów świata. Jak udało wam się to osiągnąć?
Przez lata budowaliśmy zespół wyszukiwaczy na całym świecie. W tym momencie pomaga nam około półtora tysiąca osób w niemal sześćdziesięciu krajach. Chodzą na mecze co tydzień. Oglądają pierwszy zespół, rezerwy, rozgrywki juniorów i próbują przewidzieć, kto będzie gwiazdą w przyszłości, tak jak wyszukiwacze talentów w prawdziwej piłce. Często ludzie po raz pierwszy o niektórych zawodnikach dowiadują się z naszej gry - jesteśmy z tego bardzo dumni.

Były trener reprezentacji Polski Jerzy Engel powiedział kilka lat temu, że najlepszym sposobem, żeby nauczyć się zawodu menedżera, jest gra w waszą grę. Wielu piłkarzy i menedżerów gra w "Football Managera". Utrzymujecie z nimi kontakt?
Wielu ludzi związanych z futbolem, także poszukiwacze talentów, agenci, gra w "Football Managera", ale z nikim nie mamy umów handlowych. Grają na tych samych zasadach, co osoby, które przeczytają ten wywiad - czyli jako fani. Rozmawiamy z nimi o rzeczach związanych z piłką, ponieważ dobrze jest usłyszeć zdanie tych, którzy są wewnątrz świata sportu. Tylko w ten sposób możemy naprawdę wiernie przedstawiać rzeczywistość futbolu.

Nie możemy dodawać rzeczy, których w nim naprawdę nie ma. Przed kilku laty ktoś zaproponował, żeby w dalszej perspektywie umieścić w grze Obcych, którzy wylądowali na Ziemi. Obcy mieli posiadać trzy nogi i biegać szybciej niż którykolwiek z ludzi. Na pewno byłaby to jakaś zmiana, ale zdecydowaliśmy się nie iść tą drogą, bo byłoby to dość absurdalne.

Czy dostajecie e-maile zaczynające się od zdania "Football Manager zniszczył moje życie"?
Nie, ale spotykam czasami w pubach ludzi, którzy mówią mi, że z powodu czasu, jaki poświęcają na grę, mają go mniej na obowiązki, w związku z czym obniżyły się ich oceny. Patrzę na nich jak na szaleńców i myślę: "Nie dajecie sobie rady, ponieważ wolicie grać w gry komputerowe zamiast dobrze wykonać pracę". Byłbym bardzo przygnębiony, gdybyśmy rzeczywiście zrujnowali komuś życie. Sądzę, że ludzie często używają gier komputerowych jako formy ucieczki od normalnego życia.

Ale przed kilku laty grę reklamowało hasło: "Przed instalacją pożegnaj się z rodziną".
Na pewno wielu przesadza. Ale w ten sam sposób można spojrzeć na ludzi, którzy piją alkohol. Mówi się im, żeby pili odpowiedzialnie. Równie odpowiedzialnie trzeba korzystać z gier komputerowych. Zachęcam ludzi do tego, żeby uprawiali sport, żeby poświęcali czas na życie towarzyskie, tak jak poświęcają go na gry. W życiu jest czas na wszystko.