Klasycy, boom i spokój
Galeryjny rok 2008 trzymał w napięciu. Wydarzyło się naprawdę sporo – przecinano wstęgi i ściskano dłonie gwiazdom. Luc Tuymans palił papierosy na schodach Zachęty, ignorując przybyłych na wernisaż dziennikarzy, za to Yoko Ono przyjechała z dwoma ochroniarzami. W siłę rosły małe, lokalne galerie. Zjawiska, otwarcia i klapy roku komentują krytycy „Kultury”.
- Nowe oblicza rynku muzycznego
- Mimo wszystko normalniejemy
- Rok nietrafionych nagród literackich
- Tanie konsole i kino domowe z komputera
- Wrażliwe chamstwo rozwibrowane emocjami
- Coraz więcej teatru
- Wodiczko: Neutralność artystów to mit
- Whielki Krasnal: Artysta musi mieć jaja
- Fabryki sztuki pogrążone w kryzysie
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
OCENIA STACH SZABŁOWSKI:
PLUS: najlepsze zdarza się zwykle na końcu. Happy endem 2008 roku było otwarcie ms2, nowej przestrzeni mieszczącej kolekcję Muzeum Sztuki w Łodzi. O tym muzeum mówiło się mniej niż o
powstającym w polityczno-gospodarczo-architektonicznych bólach Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Mówiło się mniej, ale więcej się robiło. Listopadowe otwarcie ms2 to optymistyczna
inspiracja – za jednym zamachem zreaktywowano legendarne, ale w ostatniej dekadzie ciężko chorujące na instytucjonalną sklerozę Muzeum Sztuki w Łodzi, pokazano, że w Polsce da się
zrobić nowoczesne muzeum, i przedstawiono najciekawiej w kraju ustawioną kolekcję sztuki najnowszej.
MINUS: za porażkę roku uważam brak porażki roku. Rok 2008 przeminął bez skandali, spektakularnych klęsk i afer. Czy oznacza to, że świat sztuki w Polsce znormalniał, stał się
mieszczański i nikt już w nim na serio nie ryzykuje?
---
OCENIA JAKUB BANASIAK:
MINUS: sukces (?) kolektywu The Krasnals. To świadectwo tego, jak nieokrzepła jest jeszcze nasza scena. Wystarczy publicznie znieważyć kilka znanych osób z Wilhelmem Sasnalem (i jego
rodziną) na czele, by awansować do roli „buntowników”, którzy kontestują „system sztuki”. Koszarowy dowcip okraszony wulgarnością wystarczył, by
internetowe fora zawyły z oburzenia i zaczęły domagać się wyjaśnień, dlaczego do artystycznych łże-elit The Krasnals zakwalifikowali tych, a nie innych. Tu także wielki minus dla mediów i
krytyków.
PLUS: „zmęczenie rzeczywistością”. Tak nazywam najwyraźniejszy bodaj nurt w młodej sztuce. Charakteryzuje się on odwrotem od poetyk realistycznych, ucieczką w
strefę wyobraźni. To był rok międzynarodowych sukcesów Przemysława Mateckiego, Tomka Kowalskiego i Jakuba Juliana Ziółkowskiego, a w kraju Olafa Brzeskiego i debiutantów: Tymka Borowskiego i
Pawła Śliwińskiego. Sami nadrealiści.
MINUS: „Establishment (jako źródło cierpień)” był największym ekspozycyjnym rozczarowaniem 2008 roku z dwóch powodów. Po pierwsze, była to wystawa do bólu
przewidywalna, bez grama przewrotności. Nie tyle zła, co nijaka. Ale ważniejsze jest to, że „Establishment” skrojony był na miarę wystawy pokoleniowej, takiej, która
odmaluje wygląd sztuki dnia dzisiejszego. Niestety, kuratorzy (Stach Szabłowski i Marcin Krasny) postawili na artystów… doskonale już znanych publiczności. W połączeniu ze szkolną wręcz
poprawnością i brakiem wyrazistej tezy „Establishment” mógł stać się tylko jednym – wielkim zawodem.
PLUS: wystawy „starych mistrzów”. Niejako prawem kontrastu błyszczały wystawy klasyków: Luca Tuymansa, Edwarda Krasińskiego, Nam June Paika oraz Zofii Stryjeńskiej.
Cóż, sztuka nie znosi próżni – jak nie młodzi, to starzy.
---
OCENIA ANNA THEISS:
PLUS: „Przewodnik kolekcjonera sztuki najnowszej” Piotra Bazylki i Krzysztofa Masiewicza. Niezawodny duet konsekwentnie promuje kolekcjonerstwo. W najlepszym wydaniu,
sięgając i opisując główny galeryjny obieg, ale też przykrawając swoje rady do możliwości skromnych, początkujących zbieraczy. Najpierw był wydany przez fundację Bęc Zmiana
„Notes dla kolekcjonerów”, potem publikację wzbogacono, między innymi o wypowiedzi szefów polskich muzeów i galerii komentujących swoje kolekcje. Pięknie wydana publikacja
utrzymana w oświatowym duchu. Może wreszcie rosnąca klasa średnia przestanie kupować sztukę wyłącznie w galerii Katarzyny Napiórkowskiej.
PLUS: natarcie street artu na rodzime galerie. W tym roku wrzuty i wlepki zaatakowały poważne galeryjne przestrzenie. Najpierw warszawska Kordegarda zaczęła subtelną przygrywkę i
pokazała „Vlepkę”, potem wrocławskie BWA zorganizowało, może nie do końca hitową, ale na pewno pierwszą na taką skalę, międzynarodową wystawę „OUT OF
STH”. Polskie galerie zareagowały na to, co wcześniej sygnalizował rynek aukcyjny i kolekcjonerzy – street art ma się świetnie. MINUS: impas w projektowaniu Muzeum
Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Miejsko-ministerialno-muzealny spór trwa. Efekt? Mieliśmy mieć ikonę. Mamy zarys projektu oraz nadzieję, że unijne dotacje na inwestycję nie przepadną.




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!