Autentyczność biograficznej opowieści Hermana, Żyda polskiego pochodzenia, byłego więźnia obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, i jego żony Romy podali w wątpliwość historycy, byli współwięźniowie, a nawet członkowie rodziny. Sprawę ujawnił w zeszłym tygodniu amerykański tygodnik "The New Republic”. Na jego łamach Kenneth Waltzer, szef katedry hebraistyki uniwersytetu w Michigan, obwieścił, że Rosenblatowie ubarwili swoją historię.

Jak zarobić na Holocauście

W walentynki 1996 r. małżonkowie poruszyli Oprah Winfrey, opowiadając w jej programie niezwykłe dzieje swojej miłości. Jako kilkuletni chłopiec Herman przeżył nazistowski obóz tylko dzięki pewnej dziewczynce. To właśnie mieszkająca w pobliżu Roma przez kilka miesięcy rzucała mu przez płot jabłka i chleb.

Gdy przeniesiono go do innego obozu, ich kontakt się urwał. Do czasu aż dekadę później spotkali się w Nowym Jorku na randce w ciemno. W trakcie rozmowy Herman rozpoznał swoją wybawicielkę i po kilku miesiącach byli już małżeństwem.

Swoją przeszłość Rosenblatowie postanowili ujawnić pół wieku później, gdy jedna z gazet ogłosiła konkurs na najbardziej romantyczne opowiadanie. Przeczytawszy ich dzieje, Oprah zaprosiła ich do talk-show, gdzie obwieściła, że to "najcudowniejsza historia, jaką słyszała w czasie 20 lat istnienia programu”.

Słowa czarnoskórej gwiazdy wystarczyły, by o Rosenblatach dowiedział się cały świat. W ubiegłym roku Herman i Roma podpisali umowę na książkę, która miała wyjść w lutym 2009 r., w marcu zaś miała ruszyć produkcja ich filmowej biografii "Flower of the Fence” (Róża przy płocie) o budżecie 25 mln dol.

Na tropie mistyfikacji

Słowa uznania i wzruszenia spływały do czasu, aż sprawę wziął pod lupę dziennikarz "The New Republic”. Okazało się, że choć Rosenblat rzeczywiście był w Buchenwaldzie, to byli współwięźniowie nie pamiętali żadnej dziewczynki, która rzucała mu jabłka przez płot.

Również podejście do ogrodzenia niepostrzeżenie dla strażników było według ekspertów niemożliwe. 79-letni autor z ubarwienia swojej przeszłości tłumaczył się dość mętnie: "To moja osobista historia, tak jak ją zapamiętałem. Chciałem przynieść ludziom szczęście. Dałem im nadzieję. Chciałem zrobić coś dobrego”.

Kłamstwo Rosenblata rozczarowało wszystkich, którzy uwierzyli w jego wzruszającą historię miłosną. Jednak najbardziej byłych więźniów, obserwujących, jak na ich oczach największa rzeź XX w. staje się trampoliną do sławy.

NAJNOWSZE MISTYFIKACJE LITERACKIE

Rosenblat nie jest pierwszym autorem, który w ostatnich latach zafałszował własną historię. W marcu tego roku historycy udowodnili kłamstwo belgijskiej autorce Monique de Wael, występującej pod pseudonimem Misha Defonseca. Jej książka "Przeżyć z wilkami" (wydana w 1997 roku) reklamowana była jako "prawdziwa historia o przeżyciu Zagłady".

To historia małej Żydówki, która w czasie II wojny światowej przemierzyła kilka tysięcy kilometrów, by odnaleźć rodziców deportowanych z Belgii do obozu koncentracyjnego. Dziewczynka miała nawet dotrzeć do okupowanej Polski i Ukrainy. Odtrącona przez miejscowych wychowała się ze stadem wilków.

"To nie jest prawdziwa rzeczywistość, ale to była moja rzeczywistość. Mój sposób na to, by przeżyć" - tłumaczyła się Defonseca, przyznając, że fabuła książki jest wytworem jej wyobraźni. Historycy udowodnili, że w istocie jej rodzice zginęli w czasie wojny za działalność konspiracyjną, jednak mała Misha nie błąkała się po Europie z wilkami, ale zapisana była do jednej z brukselskich szkół.

>>> Przeczytaj o mistyfikacji Defonseki

Wygląda na to, że wyjątkowego pecha do zmyślonych historii ma Oprah, ciesząca się opinią odkrywczyni "prawdziwych ludzkich historii. Oprócz niezweryfikowania kłamstw Rosenblatów ma na sumieniu wypromowanie kolejnego pisarza-kłamcy.

Autor wydanego w 2003 r. "Miliona małych kawałków" James Frey to były alkoholik, narkoman, przestępca i wyrzutek społeczeństwa, któremu udało się wyjść na prostą. Swoje życie opisał jednak, dodając mu więcej brawurowych akcji i całkowicie przeinaczając fakty.

Przeczytawszy jego dzieje, Oprah zaprosiła go do swojego programu, gdzie rozwodziła się w zachwytach nad porywającą, ale niełatwą lekturą. Wydawcy Freya zaś od razu zaczęli reklamować "Milion..." jako "książkę, przez którą Oprah nie zmrużyła oka".

Kłamstwa Freya obnażył serwis TheSmokingGun.com (witryna śledcza, na której upubliczniane są m.in. rozmaite dokumenty dotyczące znanych osób, mandaty, zdjęcia z kartoteki policyjnej czy zaświadczenia o aresztowaniu).

Frey, który opisywał swoją prawdziwie odrażającą kryminalną przeszłość i kilkumiesięczną odsiadkę, był tylko raz aresztowany i spędził w więzieniu zaledwie kilka godzin. Fakty nagiął również, pisząc, że będąc na odwyku, musiał przejść operację korzenia zęba bez znieczulenia. Jego rzekoma literatura faktu okazała się niczym innym jak pasjonującą powieścią.