Petersburg, marzec 1914 roku. Redaktor naczelny jednego z największych rosyjskich dzienników zostaje brutalnie zamordowany na jednej z nadbrzeżnych uliczek. Wkrótce policja trafia na kolejne ciało, należące tym razem do działacza antycarskiej grupy spiskowców. Oba zabójstwa łączą się w dziwny sposób, a ślady prowadzą do Abrahama Rosenthala, światowej sławy szachisty, Polaka żydowskiego pochodzenia. Jednak klucz do rozwiązania zagadki leży - w każdym razie według gburowatego śledczego Łyczewa - w gabinecie doktora Spethmanna, wziętego petersburskiego psychoanalityka...

Pod płaszczykiem historii o zbrodni autor ukrył dzieje wyzwoleńczej walki poprzedzającej wybuch rewolucji październikowej. Choć sympatia pisarza, niegdyś zaangażowanego po stronie republikanów w zbrojny konflikt w Irlandii Północnej, dla anarchistów, komunistów i innych zwolenników nowego ładu, jest wyraźnie widoczna, trudno nazwać powieść Bennetta naiwną agitką. Wręcz przeciwnie - to wnikliwa analiza ostatnich lat caratu, a przy okazji świetny opis podzielonego środowiska bolszewików, działań carskiej ochrany czy - w końcu - petersburskich salonów, na których spotykała się ówczesna elita.

Trudno, rzecz jasna, traktować tę powieść jako prawdę historyczną, niemniej czytając "Zugzwang”, irlandzki pisarz zadbał o sugestywną literacko iluzję rzeczywistości - gęsto jest w jego książce od wydarzeń, zagadek, a nawet pościgów po spowitym mrokiem nocy mieście. Dodatkową rozrywkę zapewni czytelnikowi doszukiwanie się pisarskich inspiracji Bennetta. Bowiem każdy z fikcyjnych bohaterów pojawiających się w "Zugzwang” miał swój pierwowzór w autentycznej postaci. Co ciekawe, pojawia się w tu również wielu Polaków - choćby Grigorij Pietrow, wzorowany na Romanie Malinowskim, polityku partii bolszewickiej, a w rzeczywistości dobrze zakamuflowanym agencie ochrony.

Wątki wplecione w gęstą nić fabuły powieści można by długo wymieniać. Najważniejsze jest wszelako to, że Bennett nie zagubił w nich swojej opowieści. Stworzył świetny, polityczny kryminał, w którym trudno doszukać się najdrobniejszych choćby nieścisłości czy jakichkolwiek przypadkowych rozwiązań. Ta powieść zadowala pod każdym względem.

"Zugzwang" (Zugzwang)
Ronan Bennett,
przeł. Ewa Rudolf,
Wydawnictwo Literackie 2009

Rozmowa z Ronanem Bennetem już w piątkowym dodatku kulturalnym DZIENNIKA