Robinsonów było już wielu. Pierwszego powołał do życia prekursor nowożytnej powieści Daniel Defoe. Na kartach najsłynniejszej z jego książek osiemnastoletni Robinson Crusoe szkolił się w sztuce przetrwania na zapomnianej przez boga i ludzi wyspie gdzieś na Morzu Karaibskim. Natchnieniem dla angielskiego pisarza miały być losy Alexandra Selkirka, Szkota, który trafił na bezludną wyspę (wysadził go tam za karę kapitan statku) i został z niej uratowany w 1709 roku.

Dzięki filmowcom Robinson zyskał drugie życie i dziś jest jedną z najbardziej zakorzenionych w popkulturze postaci. Na małym i dużym ekranie pojawiał się aż 60 razy. Lądował już nie tylko na bezludziu, ale na Marsie („Robinson Crusoe on Mars”). Bywał marynarzem, lecz również aroganckim handlarzem niewolników z Wirginii („Crusoe”) i inżynierem roznoszącym telegrafy („Robinsonada”). Miał twarz Pierce’a Brosnana („Robinson Crusoe”) czy Aidana Quinna („Crusoe”). Ba, był nawet kobietą (Amanda Blake jako „Miss Robin Crusoe).

Przywiązanie widzów do rozbitka postanowili wykorzystać twórcy najnowszej produkcji NBC. 13-odcinkowej serii „Crusoe” daleko jednak do klasycznych opowieści o samotniku. Zapowiadana na konkurencję dla kolejnych sezonów przeboju „Lost: Zagubieni” stylistycznie przypomina tamten, inspirowany przecież powieścią Dafoe, tasiemiec. W retrospekcjach poznajemy życie, rodzinę i przyjaciół Crusoe, zanim wybrał się w przygodę, która na zawsze go odmieniła. Nowy Robinson został przez scenarzystów obarczony nie tyle nader bystrym i pyskatym Piętaszkiem (Tongai Arnold Chirisa), ile całą rodziną (żona i ojciec, za którymi tęskni) oraz koszmarem z przeszłości (śmierć matki). Spotykamy go w momencie, gdy na wyspie nieźle się już zagospodarował, budując z resztek rozbitego statku świetnie strzeżoną twierdzę. Jego pustkowie też nie jest takim bezludziem, bo przewija się przez nie cały tłum gości. Już w pierwszym odcinku Robinsona odwiedza banda piratów jak z Karaibów z piękną korsarką na czele. Ta do naszego bohatera przejawia wyraźną słabość i wszelkimi sposobami stara się go namówić na coś więcej niż tylko wskazanie drogi do ukrytego na wyspie skarbu. Dzieje się dużo i szybko, jak na przygodowo-sensacyjną konwencję przystało, a „Crusoe” mocno kojarzy się z podobnie unowocześnionymi „Nowymi przygodami Robin Hooda”.

„Crusoe” jest telewizyjną świeżynką (za oceanem jego emisja wystartowała 17 października) i na razie na koncie ma jedynie nominację do Nagrody Amerykańskiej Publiczności (People’s Choice) w kategorii „ulubiony nowy dramat telewizyjny”. Ale jest również pierwszą od 45 lat produkcją realizowaną przez Brytyjczyków na potrzeby amerykańskiej telewizji. Dodajmy: produkcją z gigantycznym budżetem (35 milionów dolarów, co widać) i gwiazdorską obsadą. Odtwarzającemu główną rolę przystojniakowi Philipowi Winchesterowi („Flyboys – Bohaterska eskadra”) patrnerują bowiem takie sławy jak Sam Neill i Sean Bean, więc na samotność ten Robinson narzekać nie powinien.

p

---

"CRUSOE"

TVP 1

piątek, 9 stycznia, godz. 20.20