Różni wykonawcy
"Colombia! The Golden Age Of Discos Fuentes"
Wyd. Soundway

Dzika rzecz, jak przystało na hity wytwórni rezydującej w Medelin. „Colombia!” to wyśmienita antologia nagrań z archiwów legendarnego Discos Fuentes, który działając od lat 30. XX wieku, wypromował w Kolumbii lokalną czarną muzykę. 20 numerów z „Colombii” pochodzi z lat 1960 – 76, gdy Discos Fuentes wydawał takie tropikalne style, jak cumbia, gaita, fandango, salsa i champeta. Część utworów pełna jest kawiarniano-kabaretowego wdzięku retro, ale muzyka nigdy nie traci tu pędu. Dominują rytmy, które gęstością i precyzją znokautują klubowiczów i zafrapują fanów elektroniki wychowanych na Tobimie czy Flanger. Ostre perkusyjne bity padają z szybkością serii karabinu maszynowego, a jazzowe sekcje dęte zawodzą z iście ekstatyczną gorączką. „Colombia!” może posłużyć za esencjonalny wzorzec brzmienia „hot” w wersji latino.

---

Joe Bataan
"Under The Streetlamps – Anthology ’67 – ’72"
Wyd. Fania/EMusica

Syn Filipińczyka i Afroamerykanki karierę zaczynał jako herszt ulicznego gangu Portorykańczyków. Piosenki zaczął pisać w więzieniu. Mając 25 lat, wydał debiutancki album, który był przełomem na nowojorskiej scenie latino. Dotąd utwory wykonywano tam po hiszpańsku, wzorując się na białych croonerach w stylu Sinatry. Bataan śpiewał po angielsku i to w czarny, soulowy sposób. Stał się gwiazdą modnego w połowie lat 60. stylu boogaloo, będącego fuzją latino i R&B. Przebojowe niegdyś ballady Bataana trącą myszką, ale w numerach tanecznych wciąż porywa, bo to w nich przemawia jako głos ulicy. Jego opowieści z Harlemu brzmią niekiedy jak latino punk („Subway Joe”) albo ekstatyczny obrzęd puentowany przez syreny policyjne („Riot”).

---

Eddie Palmieri
"The Sun Of Latin Music"
Wyd. Fania/EMusica

Kolejna gwiazda wytwórni Fania, która na przełomie lat 60. i 70. stworzyła wpływowe brzmienie nowojorskiej salsy i zyskała przydomek Latynoskiego Motown. Niedawno reaktywowana wznowiła swój kanon, który trafił nie tylko na półki kolekcjonerów, ale też do didżejskich kuferków. Antologia nagrań kompozytora i pianisty Eddiego Palmieriego może posłużyć jako esencjonalna wizytówka Fanii. Tak wywrotowe niegdyś pomysły, jak np. stworzenie sekcji dętej w oparciu o dwa puzony i flet, z czasem uczyniły go klasykiem. Ale to klasyka wciąż żywa, buzująca energią i tropikalnym kolorytem. 30 nagrań z „The Sun Of Latin Music” celnie puentuje karierę Palmieriego w latach 60., 70. i 80. Hipnotyczne klubowe groove’y i falujące songi o rozdzierających emocjach sąsiadują tu z jazzowymi improwizacjami i knajpianymi trikami.

---

Grupo Folklorico y Experimental Nuevayorquino
"Concepts In Unity"
Wyd. Clave Latina

Muzycy z Puerto Rico, Kuby i Brazylii, którzy żyli i pracowali w Nowym Jorku, utworzyli tę orkiestrę, aby kultywować swe rodzime tradycje. Na co dzień grywali jazz bądź rozrywkową salsę, tym razem wyruszyli w podróż do najgłębszych, afrokaraibskich fundamentów nowoczesnej muzyki latino. Są tu utwory przenoszące melodie wiejskiego folkloru w miejskie realia, a także pieśni sławiące wywodzącego się z Afryki bóstwa Oriszas. O transowej sile muzyki decyduje hipnotyczna, gęsta i mocna pulsacja potężnej sekcji bębnów. Ta słynna sesja z 1975 roku rozpoczęła w latynoskiej diasporze zwrot ku korzeniom.

---

Irakere
"1978 World Tour"
Wyd. Malanga Music

Najsłynniejsza formacja latynoskiego jazzu (posłuchajcie niżej), w której połączyli siły legendarni muzycy z Kuby: Chucho Valdes, Arturo Sandoval, Paquito D’Rivera. Ich koncertowe nagrania sprzed 30 lat wciąż porywają połączeniem afrokubańskich bębnów i funkowego nerwu fusion a la Weather Report. Tutaj groove jest ważniejszy niż wirtuozerskie sola na bazie ludowych melodii. Ciekawe, że nawet podczas występu na festiwalu młodzieży socjalistycznej zorganizowanym pod patronatem Fidela Castro, Irakere grali muzykę adaptującą rytmy santerii – przywiezionego z Afryki kultu opętania. Rytmicznej maszynerii latino, nawet dyktatorzy nie dają rady.

p