Krzysztof Kieślowski "Legenda"
TVP Kultura; niedziela, 25 stycznia, godz. 12.45

-----------------------

„Legenda” została niespodziewanie odnaleziona w telewizyjnych archiwach przed rokiem, a w kwietniu ubiegłego roku urządzono jej spóźnioną premierę. Wiele do obrazu dorobku Kieślowskiego dokumentalisty ten film nie wnosi, niemniej pozostaje ciekawą glossą, świadectwem konsekwentnej dokumentalnej filozofii kina.

Kieślowski zrealizował „Legendę” w 1975 roku na zamówienie Barbary Wachowicz. W zamierzeniu miała to być pierwsza część cyklu „Ziemia Żeromskiego”. Zdjęcia do drugiej części nawet się rozpoczęły (zachowały się materiały robocze), ale prace nad produkcją zostały ostatecznie przerwane. Pewnie dlatego, że „Legenda” nie mogła się spodobać redaktorom z Woronicza. Choć robiona na konkretne zamówienie, nie wpisała się jednak w formułę dydaktycznej, oświatowej sztampy. Kieślowskiego niespecjalnie interesowało zbieranie na Kielecczyźnie śladów po Żeromskim. Znacznie bardziej ciekawiło go życie zwykłych mieszkańców kieleckiej wsi. Rozmowy z przypadkowo spotkanymi ludźmi, ich wspomnienia i fantazje o pisarzu, wizyta w liceum w Chobrzanach, gdzie autor „Popiołów” często bywał, posłużyły Kieślowskiemu za pretekst, aby opowiedzieć o tym, jak w pamięci ludzkiej okruchy rzeczywistości scaliły się i wymieszały z literacką fikcją. Żeromski jest dla rozmówców Kieślowskiego tak samo realny jak bohaterowie jego powieści. Wspominają, jak to pisarz żył obok nich, opowiadają, jak załatwił doprowadzenie drogi do wsi, jak jego nazwisko pomagało rozwiązywać różne mniejsze i większe problemy, pokazują miejsce, w którym Salomea Brynicka rzuciła się w nurt „Wiernej rzeki”, jako prawdziwą powtarzają historię relegowania ze szkoły Rafała Olbromskiego.

W tych wywiadach wszystko funkcjonuje na jednym magicznym poziomie. Prawda, zmyślenie, legenda, literatura. Para staruszków niepotrafiących ani czytać, ani pisać deklamuje do kamery swoje wiersze, ktoś mówi o swoich rzekomych spotkaniach z Żeromskim, ktoś inny twierdzi, że zainspirował go do napisania opowiadania. I w żaden sposób Kieślowski w materię nie ingeruje, nie weryfikuje prawdziwości tego, co słyszy. Pozostawia chwytane kamerą świadectwa bez komentarza, wydobywając zeń mechanizm, w jaki miesza się w nich pamięć o faktach i legendarna tkanka. Z właściwą sobie wnikliwością obserwuje przy tym codzienne życie swych faktycznych bohaterów. Życie które tak naprawdę niewiele zmieniło się od czasów, w których Żeromski odwiedzał kielecką ziemię. Wymykanie się formule reportażu o wielkim Polaku ma w wydaniu Kieślowskiego i urok, i wdzięk zabawnej bezceremonialności, jednak „Legenda” pozostaje marginesem jego dokumentalnej twórczości, choć wcale nie musiałby się tego filmu wstydzić.

Zobacz filmy Krzysztofa Kieślowskiego w sklepie LITERIA.pl >

Wojtek Kałużyński