"Tatarak" wprawdzie nie zdobył Złotego NIedźwiedzia - najwyższego wyróżnienia na Berlinale - ale samo zakwalifikowanie się do czołówki walczącej o statuetkę było już sukcesem.

Andrzej Wajda nie wyjedzie jednak z Berlina z pustymi rękoma. Dostał nagrodę im. Alfreda Bauera. To laur dla tych reżyserów, którzy wyznaczają nowe trendy w sztuce filmowej. Wajda dostał go ex equo z Adrianem Biniezem, który nakręcił "Gigante".



>>>Oto pełna lista nagrodzonych na 59. Berlinale



"Tatarak" został więc nagrodzony za innowacyjność. Zdaniem jury film jest nowatorski nie tylko w treści, ale i w formie. Historię trudnej miłości dojrzałej kobiety i młodego mężczyzny opowiedziano realiami filmowymi. Innymi słowy zabieg polegał na kręceniu filmu w filmie.

Reżyserowi zależało, by adaptacja prozy Jarosława Iwaszkiewicza była jak najbardziej sugestywna. To dlatego, Wajda sięgnął po życiowe doświadczenia aktorki Krystyny Jandy. "To nagroda dla Krystyny Jandy, która oddała temu filmowi nie tylko swój talent, ale też część swojego życia" - powiedział Andrzej Wajda.

"Jestem bardzo szczęśliwy, że - jako najstarszy chyba reżyser na tej sali - otrzymuję nagrodę po debiutach, które tu widzieliśmy"
- powiedział reżyser podczas sobotniej uroczystości.

Główną nagrodę na Berlinale 2009 zdobył peruwiański film "La Teta Asustada" ("The milk of the sorrow") w reżyserii Claudii Llosy.