Magdalena Abakanowicz to dziś jedna z najbardziej rozpoznawanych na świecie polskich artystek. Jej prace znajdują się w tak prestiżowych galeriach jak Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku czy Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofia w Madrycie. Równie wiele z jej dzieł upiększa przestrzeń miejską największych światowych metropolii, takich jak choćby Chicago. Dlatego dziwi fakt, że w Warszawie do tej pory nigdzie nie stanęły na stałe jej prace. Tym bardziej że artystka urodziła się w podwarszawskich Falentach, tu też skończyła Akademię Sztuk Pięknych, wreszcie na Mokotowie ma swoją pracownię i dom.

Dalsza nieobecność w Warszawie rzeźb Abakanowicz to byłaby dla nas kompromitacja. Ta artystka jest wszędzie, tylko nie w naszym mieście. Czas to zmienić – mówi Ewa Czeszejko-Sochacka, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. uzyskania tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

To właśnie Czeszejko-Sochackiej jako pierwszej udało się porozumieć z Abakanowicz. Wcześniej kilkakrotnie miasto podejmowało takie próby, lecz bezskutecznie. Artystka znana z trudnego charakteru odrzucała kolejne propozycje przedstawiane przez warszawskich urzędników.Najpierw bowiem chciała, by miasto podarowało jej działki przylegające do jej domu. Na to jednak stołeczni włodarze słusznie nie chcieli się zgodzić. Z miejskiej kasy powędrowałby bowiem do prywatnej osoby prezent o wartości wielu milionów złotych. Tyle bowiem warte są wspomniane grunty. Poza tym nie należały one do miasta, lecz jednej z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych, która zażądała równie wartościowych działek w zastępstwie. Stąd w ratuszu gorączkowo poszukiwano innej lokalizacji. Wskazywano m.in. na pl. Konstytucji, Mariensztat czy pl. Defilad. Wreszcie artystka sama zaproponowała pl. Na Rozdrożu.

Sprawdziliśmy, że ustawienie rzeźb w tym miejscu jest możliwe. Szczegóły projektu omówiliśmy już z artystką. Teraz czeka nas tylko zwykła formalność, czyli podpisanie umowy – mówi nam Czeszejko-Sochacka.

Zgodnie z ustaleniami miasto wyłoży na ten cel milion złotych. Za tę niebagatelną kwotę na pl. Na Rozdrożu staną rzeźby specjalnie przygotowane dla Warszawy. Instalacja o nazwie „Dwór króla Artura” będzie składać się z czterech abstrakcyjnych figur o nazwie Parcifal, Lancelot, Wizard i Galahad. Każda z prac o wysokości niemal trzech metrów, wykonana zostanie z nierdzewnej stali.

Przywykliśmy już, że pomniki, które widzimy na ulicach Warszawy, wiążą się jedynie z tematyką kościelną lub patriotyczną. Chcę wejść w przestrzeń tego miasta z abstrakcyjnymi postaciami, by zmienić przyzwyczajenia i pobudzić wyobraźnię. Niech każdemu kojarzą się one z czym innym. Nie mam nic przeciwko – tłumaczy Magdalena Abakanowicz. – To propozycja zwariowana, optymistyczna. Chcemy, by jak Palma Rajkowskiej wprowadziła pewną formę żartu w smutną przestrzeń Warszawy – dodaje Czeszejko-Sochacka.

Choć umowa jest jeszcze w trakcie finalizacji artystka zaczęła już tworzyć instalację. DZIENNIKOWI zdradziła tajniki swojej pracy. – Zwykle najpierw wykonuję z blachy figurki niewielkich rozmiarów, następnie je fotografuję i w formie slajdów wyświetlam na ścianie, by sprawdzić, jakiej wielkości powinny być docelowo – mówi Abakanowicz. – W przypadku instalacji na pl. Na Rozdroży wycięliśmy także makiety z kartonu, które ustawiliśmy na miejscu, by sprawdzić, jak komponują się z otaczającą przestrzenią – dodaje.

Przez wiele lat Abakanowicz miała problem z wykonywaniem swoich figur w kraju. Brakowało bowiem u nas profesjonalnych odlewni. Artystka musiała wykonywać je we Włoszech. – Dziś odlewy wykonuję w kraju. Współpracuje z kilkoma podwarszawskimi zakładami – zdradza nam Abakanowicz.

W związku z tym, że rzeźby staną miejscu publicznym, koniecznym będzie uzyskanie odpowiednich pozwoleń i dokonanie uzgodnień z Zarządem Dróg Miejskich, Oczyszczania Miasta czy konserwatorem zabytków. – Myślę, że od podpisania umowy sprawy techniczno-organizacyjne powinny zabrać maksymalnie kilka miesięcy. Figury staną na kwietniku, nie trzeba będzie zmieniać organizacji ruchu – mówi nam Tomasz Gamdzyk, naczelnik wydziału estetyki przestrzeni miejskiej w stołecznym ratuszu. – Poza tym warto, by przy okazji podświetlić instalację i zadbać o zieleń wokół – dodaje.

Choć nowoczesna instalacja stanie na historycznym placu, większych zastrzeżeń nie powinna mieć także stołeczna konserwator zabytków.

Co do zasady nie mam nic przeciwko ustawianiu nowych rzeźb w zabytkowej przestrzeni. W tym przypadku koniecznym jest uwzględnienie kontekstu, czyli faktu, że pl. Na Rozdrożu stanowi część założenia urbanistycznego o nazwie oś stanisławowska – zastrzega Ewa Nekanda-Trepka.

Fakt, iż niedługo rzeźby najsłynniejszej żyjącej polskiej artystki staną na pl. Na Rozdrożu, cieszy władze pobliskiego Centrum Sztuki Współczesnej.

Zawsze cieszy mnie fakt, gdy sztuka wchodzi w przestrzeń publiczną, choć wiele zależy od tego, jak zostanie to zakomponowane – mówi Wojciech Krukowski, dyrektor CSW. – My też chcieliśmy kupić prace Abakanowicz, ale na ich wykonanie nie było nas stać. Chcieliśmy je ustawić w parku otaczającym Zamek, w ramach projektu o nazwie „Ogród rzeźby”, który wciąż czeka na realizację – dodaje.

p

Magdalena Abakanowicz (ur. w 1930 r.) to absolwentka warszawskiej ASP i sopockiej PWSSP. Jest jedną z najbardziej znanych i cenionych na świecie polskich artystek. Początkowo zajmowała się malarstwem, tworząc monumentalne kompozycje gwaszem na kartonach i płótnach. Szybko jednak zajęła się zupełnie inną formą – rzeźbą. Na początku lat 60. stworzyła pierwszy cykl ogromnych kompozycji przestrzennych (nazwanych od jej nazwiska abakanami) w oparciu o tkaninę, z wykorzystaniem także innych materiałów, jak kamień, drewno i brąz. W 1962 r. na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie prace polskiej artystki zachwyciły zarówno publiczność, jak i krytykę, a trzy lata później, na Biennale w Sao Paulo, Abakanowicz otrzymała za nie złoty medal. Wśród jej późniejszych dzieł warto wspomnieć o takich, jak: „Alteracje” (1974 – 1975) – cykl 12 wydrążonych ludzkich figur siedzących rzędem, „Głowy” (1973 – 75) – seria ogromnych figur przypominających ludzkie głowy bez twarzy, „Plecy” (1976 – 1980) – 80 negatywów ludzkiego korpusu czy „Tłum I” (1986 – 87) – 50 postaci stojących. Abakany pokazywane były na ponad stu wystawach na całym świecie, m.in. w Ludwig Museum w Kolonii, w Hiroshima City Museum, Centro de Arte Reina Sofia w Madrycie, Musée d’Art Moderne w Paryżu, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku i w National Gallery of Art w Waszyngtonie.