Nelly Furtado
Mi Plan
Universal
Ocena: 2/6
_____________________________________________________________________________

Po sukcesie albumu „Loose” wydawało się, że Nelly Furtado może sobie pozwolić na wszystko – nawet na wydanie międzynarodowej płyty w języku hiszpańskim. Niestety zapominała, że współpracując z Timbalandem postawiła sobie wysoko poprzeczkę dla jej kolejnych współpracowników, a wspięcie się na szczyty listy przebojów nie pozwoli jej na to, żeby nagrać byle jaką płytę – tylko dlatego że wymarzyła sobie powrót do korzeni.

„Mi Plan” nie jest może takim irytującym wydawnictwem, jak latynoskie krążki Shakiry czy Jennifer Lopez. Mimo wszystko powrót Furtado do jej portugalskich korzeni czy hiszpańskich fascynacji oraz zaproszenie do studia gwiazd pokroju Juana Luisa Guerry, Alejandro Fernandeza, wokalisty flamenco Concha Buika czy raperki La Mala Rodriguez, wydaje się nieporozumieniem. Przecież „Fantasmas” czy „Como Lluvia” to tylko kawał tandetnego pop-rocka, „Fuerte” wypada blado przy jej wcześniejszych przebojach r’n’b, taneczne „Suficiente Tiempo” brzmi jak kiepski eurodance, a „Vacación” przypomina za bardzo o lambadzie. Nie wspominając już o jednej kilku z prób zdobycia starszej publiczność w łzawej balladzie „Silencio” z udziałem Josha Grobana, która jest szczytem kiczu.

Oczywiście przewijają się w tych utworach obowiązkowo gitary flamenco, latynoskie rytmy i dominuje język hiszpański, ale może poza „Bajo Otra Luz” za mało tu dawnej fantazji i lekkości artystki z okresu debiutu „Whoa, Nelly!”.