7. Jak to Dr. Dre skopał kobietę

Działo się to w pięknych czasach, gdy Dre i jego koledzy stanowili grupę N.W.A i rapowali, jak to wspaniale jest rwać laski i być gangsta. W 1990 roku dziennikarka Dee Barnes w swoim programie telewizyjnym zrobiła wywiad z dawnym członkiem N.W.A, niejakim Ice Cube. Dre tak się zdenerwował (nikt nie będzie bezkarnie wypytywał, co się działo wewnątrz N.W.A.), że przy spotkaniu z okazji wydania płyty wyłowił Dee z tłumu, a następnie solidnie skopał. Sąd skazał go na 240 godzin prac społecznych. Według powołanych na świadków kolegów Dre powiedział: "Suce się należało!".



6. ...a Tim "Śnięty Mikołaj" Allen przewoził kokę

Tim Allen to świetny amerykański aktor komediowy, znany z ról w filmach "Śnięty Mikołaj" oraz jako głos Buzza Astrala z "Toy Story". Incydent miał miejsce na lotnisku w latach 70. Wszystkie psy celników w okoicy wpadły w szał, a to wszystko dlatego, że Allen miał przy sobie prawie kilogram kokainy. Na szczęście wsypał wszystkich swoich dealerów oraz wszystkich, o których choćby usłyszał, że sprzedają narkotyki. Dzięki temu po niecałych dwóch latach opuścił zakład karny. Drogi od dealera do bohatera (filmów familijnych) szczerze gratulujemy.



5. Antyrasiści, łączcie się! ...z Elvisem Costello

W pięknych latach 80. Elvis Costello został dostrzeżony przez amerykańską Columbia Records. Nie miał przy tym pojęcia, że Ameryka powoli robi się wyczulona na punkcie rasizmu. Popił sobie w barze, a po krótkiej konwersacji stwierdził, że Ray Charles to "ślepy, głupawy czarnuch", a James Brown to "wiecznie naćpany czarnuch", czym nie zaskarbił sobie przychylności swych amerykańskich kontrahentów. Później, by zatrzeć negatywne wrażenie grywał między innymi na koncertach "rock przeciw rasizmowi". Podobno James Brown był zbyt zajęty kokainą, by zwrócić uwagę na wybryki Costello.



4. Johnny Cash przeciwko... kondorom

Wiele można zarzucić rockowcom ze skandalicznym zachowaniem na czele. Johnny Cash wyznaczył nowe standardy łobuzerstwa, gdy niemal doprowadził do zagłady gatunku kalifornijskich kondorów. Było to dosyć proste w gruncie rzeczy. Jechał swoim vanem przez park narodowy Los Padres i rozbił się, ale zamiast wezwać pomoc, poszedł na ryby. Gdy go nie było, ciężarówka stanęła w płomieniach. Niedługo potem zajął się cały las. W ogniu spłonęło 49 kondorów, co stanowiło wówczas prawie połowę populacji. Zgodnie z wyrokiem sądu Cash musiał zapłacić 82 tysiące dolarów zadośćuczynienia, ale w porównaniu do 30 milionów wydanych na odnowienie populacji jest to niewiele. Fakt, że kalifornijskie kondory są wyjątkowo brzydkie nie podziałał na korzyść muzyka.



3. Ja chcę jak u Tarantino!

Marvin Harrison to całkiem ułożony i sympatyczny facet, mimo, że futbolista. Gdyby nie były to tylko pozory nie nalazłby się w tym zestawieniu. Harrison pokłócił się z filadelfijczykiem Dwightem Dixonem i, co było do przewidzenia, dosyć dotkliwie go pobił. Nie wystarczyło mu to jednak do zaspokojenia głodu krwi, więc zaczął do nieszczęśnika strzelać. Co gorsza z solidnej amunicji, która przebija kamizekli kewlarowe. Co ciekawe, sąd przychylił się do stwierdzenia, że kule wystrzelone były z pistoletu Harrisona, ale to nie on ów pistolet trzymał.



2. Łazienkowe podglądactwo Chucka Berry'ego

Chuck Berry wielkim gitarzystą był. Niewielu wie, że był także właścicielem sieci restauracji, które zakupił już jako rockowa legenda. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie monitoring zamontowany w damskich toaletach. Efekt był taki, że prawie 60 kobiet wytoczyło mu proces... Jak większość gwiazd w podobnych wypadkach Berry twierdził, że o kamerach nic nie wiedział i zostały zamontowane przez wszechwładny układ.



1. Funkowa inkwizycja Ricka Jamesa

Nikt się nie spodziewa ducha hiszpańskiej inkwizycji w Ricku Jamesie, legendzie muzyki funk. Muzyk, jak wielu, uzależniony był od narkotyków i podczas jednego z odlotów porwał i przez 20 godzin bił Mary Sauger, jedną z osobowości świata muzyki. To nie był szczyt jego możliwości. Na co go stać pokazał na swojej partnerce, 24-letniej Frances Alley. Gdy zaczął podejrzewać, że ukradła mu jego działkę, postanowił się zemścić i torturował ją przez sześć dni między innymi przypalając rozgrzaną do czerwoności lufką do cracku. Uniknął procesu o torturowanie. Z samej wizji dożywocia wyciągnął odpowiednie wnioski i niedługo potem znów był miłym facetem, a świat zapomniał o tym drobnym incydencie.