Który pomysł na szczęście jest dobry?
Czy myślenie utopijne jest dziś jeszcze aktualne? I czy między utopią a antyutopią istnieje jakakolwiek jakościowa różnica? A może są to dwie strony tego samego medalu? - zastanawia się na łamach "Kultury" "Dziennika Gazety Prawnej" Karolina Wigura.
- Angelus dla Josefa Skvoreckiego
- Andrzej Mleczko tropi polskie patologie
- Oto najlepszy pisarz Europy Środkowej
- Komiksowy "Mały Książę" emocji nie budzi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O utopii - definiowanej jako społeczną imaginację „szczęścia wyobrażonego”, „kraju, którego nie ma”, „ideału” - myśli się dziś inaczej niż kiedykolwiek wcześniej. Nowoczesną tożsamość przenikają co najmniej dwa zasadnicze wyobrażenia. Pierwsze z nich to utopia budowania własnego ja. Dotycząca - co bardzo istotne i warte podkreślenia - nie społeczeństwa, ale przede wszystkim jednostek. Budowanie owego ja może odbywać się na różnych poziomach: psychologicznym lub cielesnym, a zawsze ma być wyrażeniem jakiejś wykoncypowanej „naturalności” czy „autentyczności”. Jak wskazuje w swojej najnowszej książce wybitny niemiecki filozof Peter Sloterdijk, utopia ta najczęściej połączona jest z okrzykiem: „musisz zmienić swoje życie!”, rozumianym na najróżniejsze sposoby. Musisz wyzwolić się spod presji innych, odchudzić się (dopasować do telewizyjnych kanonów piękna), osiągnąć wewnętrzne szczęście, przestać jeść mięso… Ta wizja to nic innego jak upowszechniona wiara w zbawienne oddziaływanie postfreudowskiej psychoanalizy.
Drugie, zupełnie świeże wyobrażenie, to utopia bądź antyutopia ekologiczna. Klasyczne wyobrażenia umieszczały utopię zwykle gdzieś poza znaną przestrzenią i czasem, nie tłumacząc, w jaki sposób można ją zbudować. (Anty)utopia ekologiczna zakłada, że nowe społeczeństwo zostanie zbudowane w następstwie bliżej nieokreślonej katastrofy naturalnej. Efekty tego myślenia widać choćby w opublikowanej właśnie „Ślepej wierze” Bena Eltona (patrz rec. poniżej). Innymi dobrymi przykładami są kinowe hity z ostatnich lat: „Ludzkie dzieci” czy „12 małp”. Podobne elementy zawiera także ostatnia katastroficzna superprodukcja „2012”. Cóż, w dobie kryzysu finansowego trudno o myśl przyjemniejszą niż ta, że największe kataklizmy przyniesie ze sobą wcale nie ludzka działalność, ale niezależne od naszej woli siły natury.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!