Oto enfant terrible japońskiej literatury
Anarchizujące, brutalne, surrealistyczne "Dzieci ze schowka" to pierwsza u nas prezentacja wybitnej twórczości Ryu Murakamiego, enfant terrible japońskiej literatury.
- Murakami w wersji filmowej
- Wczesne opowiadania Amosa Oza
- Kim Youngha, czyli Kafka po koreańsku
- Japonia lęku i niepewności
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dzieci ze schowka"
(oryg. "Coin Locker Babies")
Ryu Murakami
przeł. Małgorzata Dutka,
Wyd. Świat Książki 2009
Ocena: 5/6
Murakami to 35. pod względem popularności nazwisko w Japonii. Co za tym idzie, nic dziwnego, że mamy dwóch słynnych, całkiem niespokrewnionych Murakamich zajmujących się literaturą. Pierwszy
z nich, Haruki, jest u nas twórcą więcej niż znanym: w każdej dużej księgarni ma swoją półeczkę. Drugi, Ryu, nie mniej popularny w rodzinnej Japonii i na Zachodzie, właśnie debiutuje na
naszym rynku. I jest to zdecydowanie mocny debiut.
„Dzieci ze schowka” (oryg. wyd. 1980) należą do książek, które czynią czytelnika nieco bezradnym. Atakują feerią surrealistycznych, okrutnych, często krwawych obrazów,
hipnotyzują, zaskakują swoim rozmachem i odwagą. W każdej scenie czai się tu potencjalne niebezpieczeństwo, zaś autor nie cofa się przez niczym. Ów obłędny taniec zaczyna się już od
pierwszych dwóch zdań – to rodzaj testu: jeśli go przejdziesz, przyjmiesz też całą resztę. „Kobieta nacisnęła brzuch noworodka i wzięła do ust jego członek. Był
cieńszy niż amerykańskie papierosy mentolowe, które zwykle paliła, i miał smak surowej ryby”.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!