"Wzgórze Złej Rady"
(oryg. "Har ha-'Eca ha-Ra'a")
Amos Oz
przeł. Agnieszka Jawor-Polak
Wyd. Cyklady 2009
Ocena: 4/6



Amos Oz twierdzi, że najbardziej fascynującą instytucją świata jest rodzina. Szczególnie zaś – nieszczęśliwa rodzina. Bo to właśnie ona stanowi splot tego, co tragiczne i komiczne zarazem, paradoksalne. Oz zna rzecz jak nikt inny – kochające się, szczęśliwe małżeństwo jego rodziców zakończyło się nagłą, samobójczą śmiercią matki. Dla 12-letniego Amosa był to rodzaj traumy, który zaważył na całym jego życiu, także twórczym. Rodzina stała się dla niego tajemnicą i nieustającą inspiracją. Inny wielki temat pisarza to dzieje Izraela i powiązana z nimi historia kształtowania się żydowskiej tożsamości, wyzwalającej się od doświadczenia diaspory na rzecz uczestnictwa w eksperymencie państwotwórczym.

Oba te tematy obecne są już we właśnie wydanym, wczesnym zbiorze opowiadań pisarza „Wzgórze Złej Rady”. Jesteśmy w Jerozolimie lat 40. Kończy się okupacja brytyjska. Po ulicach przechadzają się żołnierze z karabinami. Do miasta ściągają imigranci z całego świata. Miasto wygląda jak wielka poczekalnia – na ulicach stoją szopy, sklecone pospiesznie z desek, w których przybysze wieźli swój dobytek, po podwórkach w mroku ciągną się poszczekiwania bezpańskich psów, na wzgórzach wyją szakale.


Losy bohaterów trzech opowiadań – tytułowego „Wzgórza Złej Rady” (1974), „Pana Lewiego” (1975) i „Tęsknoty” (1975) – splatają się z wielką historią. Na uroczystym balu gubernator Jerozolimy wznosi toast za pokój między zamieszkującymi Ziemię Świętą mieszkańcami różnych religii, podczas gdy małżeństwo Kipnisów dobiega końca – żona decyduje się uciec z brytyjskim admirałem. Brytyjczycy wprowadzają godzinę policyjną i dokonują uprzejmych inspekcji żydowskich mieszkań w poszukiwaniu przywódców ich organizacji bojowych, a mały Uri ze swym kolegą Efraimem planują zostać prawdziwymi żołnierzami i posłać ich w trzy diabły...

Osobnym, powtarzalnym motywem jest tu historia chłopięcego pokwitania, podszyta subtelną erotyką i dyskretnym dowcipem. W opowiadaniach Oza chłopcy dojrzewają do tego, by być kochankami, bojownikami, wreszcie – członkami nowego narodu żydowskiego, których tożsamość znajduje się w stadium nieustannej konstrukcji, podległa wielu sprzecznym wpływom. Duchy przeszłości, mit, opowieść ku pokrzepieniu serc – splatają się tu z faktami historycznymi wielkiego przełomu dziejowego, jakim było powstanie państwa Izrael.


Amos Oz to mistrz poetyckiego detalu. Nawet rzeczywistość wroga, okupacyjna, zmienia się u niego w oniryczną krainę widzianą oczami dziecka. Uprząż taśm nabojowych połyskuje miedzią, a obok szarzeją spragnione wody oleandry. Równie subtelne, czułe, a jednocześnie pełne niezwykłej siły są portrety postaci w tych opowiadaniach.

To jest świat, którego nie można objąć całościowym spojrzeniem, złożony z kawałków, odprysków, niezrozumienia i zdziwienia. A do tego zbudowany na kontrastach, których nijak nie da się znieść. Gdyby więc czytać Oza w oderwaniu od całego kontekstu polityczno-społecznego, i tak „Wzgórze Złej Rady” powie nam wiele o świecie. Nie musimy być bowiem Żydami, urządzającymi się w latach 40. w Jerozolimie, by uświadomić sobie, że „życie w naszych czasach tak bardzo przypomina żałosny bankiet: trochę świateł, trochę muzyki, trochę tańców i ciemność”.